"Kompletnie nie wiem, co wstąpiło w moją mamuśkę. Ma 65 lat i zamiast zająć się wnukami, to woli wychodzić na tańce z klubu seniorek. Nie rozumiem tego, bo przecież niebawem ja muszę wrócić do pracy, więc ona powinna się dzieciakami zajmować. Lepiej by się poznali, zanim będę u niej zostawiać dzieci. A tu nic, ciągle się wykręca swoimi obowiązkami i mówi, że nie ma czasu."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Myślałam, że moja mama będzie mi pomagać
Moja matka od zawsze była energiczną kobietą, która potrafiła pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem mnie i mojego rodzeństwa. Zawsze znajdowała czas na pomoc w lekcjach, wyjazdy na wakacje, a w trudniejszych momentach była prawdziwą opoką. Zawsze myślałam, że gdy dorosnę i założę własną rodzinę, ona będzie tak samo zaangażowaną babcią, jaką była matką.
Ostatnio jednak coś się zmieniło. Moja matka, zamiast spędzać czas z wnukami, wolne chwile spędza na dancingach i towarzyskich spotkaniach. Kiedy proszę ją o pomoc w opiece nad dziećmi, często słyszę wymówki lub bezpośrednie odmowy. „Mam już swoje plany”, „Idę na taniec z przyjaciółmi”, „To dla mnie ważne” – to odpowiedzi, które słyszę coraz częściej.

Czuję się odrzucona...
Zawsze myślałam, że matka będzie chciała wspierać mnie w wychowaniu dzieci, że będzie to dla niej równie ważne, jak kiedyś było wychowywanie mnie. W końcu bycie babcią to nie tylko przywilej, ale też obowiązek. Moje dzieci potrzebują jej obecności, jej mądrości i ciepła.
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak bardzo zmieniła swoje priorytety. Przecież wnuki powinny być najważniejsze! Czy to tak wiele wymagać od niej trochę czasu? Czy to niewłaściwe, że oczekuję jej wsparcia, kiedy ja sama ledwo nadążam z codziennymi obowiązkami?
Próbowałam z nią rozmawiać, wyjaśniać swoje uczucia i potrzeby. W odpowiedzi usłyszałam, że wychowała już swoje dzieci i teraz chce żyć dla siebie. „Mam prawo do własnego życia”, powiedziała. Ale czy to naprawdę jest takie proste? Czy obowiązki babci można tak po prostu zrzucić na drugi plan?
Podpowiedzcie proszę, co mam robić. Jak przekonać mamę, aby chciała się bardziej zaangażować w nasze życie? Obawiam się, że nie będę przez to mogła wrócić do regularnej pracy, a przecież z obcą osobą nie zostawię moich pociech...
Gienia