"Przeglądam wiadomości syna dla jego dobra. Inne matki mówią, że to przesada"

"Przeglądam wiadomości syna dla jego dobra. Inne matki mówią, że to przesada"

"Przeglądam wiadomości syna dla jego dobra. Inne matki mówią, że to przesada"

canva.com

"Wszyscy wiemy, jakie mamy czasy. Dzieciaki mają nieograniczony dostęp do mediów społecznościowych i niestety nie potrafią korzystać z nich odpowiedzialnie. Mój syn ma jasno postawione granice, a i tak pozwala sobie na więcej, niż bym chciała. Dla jego dobra czytam wszystkie wiadomości na jego komunikatorach. Czasem włos mi się jeży na głowie, ale wiem, że postępuje dobrze. Niestety niektóre mamy tego nie rozumieją i mówią, że jestem przewrażliwiona i nie potrafię uszanować prywatności Darka. No bez przesady, to jeszcze dziecko i na prywatność przyjdzie czas".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Kiedy dać dziecku telefon?

Dzisiejsze rodzicielstwo nie jest łatwe. Stoi przed nami dużo więcej wyzwań niż kiedyś przed pokoleniem naszych rodziców. Wszechobecne technologie i świat pędzący do przodu nie ułatwiają. Z jednej strony postęp jest bardzo potrzebny, z drugiej zaś stwarza tyle zagrożeń, że aż strach.

Reklama

Gdy zostałam mamą, sama zachłysnęłam się edukacyjnymi zabawkami. Bujaczki, kołyski, śpiewające pieski, od najmłodszych lat uczące trzech języków wydawały mi się takim dobrodziejstwem. Modne gadżety i mądre rozwiązania zdawały się być genialne i użyteczne przy dziecku. Nie ukrywam, że sporo tego mieliśmy. Daruś jest jeden i bardzo go rozpieszczaliśmy.

Jedyne, co staraliśmy się eliminować to telefony komórkowe, bo wiadomo, że to dla dziecka nie jest wskazane. A maluchy lgną do tych świecących ekranów jak ćmy do światła. Jasne zdarzało się, że puszczałam Darkowi bajkę, ale naprawdę rzadko.

Reklama

Później sama się zastanawiałam, czy jednak nie powinnam kupić dziecku jakiegoś tabletu. Kusiły mnie te aplikacje do uczenia dla dzieciaków. Od zerówki miał swój tablet, ale używał tylko pod moją kontrolą.

Reklama

Wszystko zmieniło się, gdy Darek poszedł do szkoły. Cała jego klasa miała komórki, tylko on jeden był bez. W końcu w trzeciej klasie, po komunii, stwierdziłam, ze to dobry czas na jego pierwszy telefon.

Reklama

Canva

Reklama

Kontroluję wiadomości syna

Jak tylko Darek aktywował swój telefon, dołączył do grupy klasowej na komunikatorze. Nie miałam nic przeciwko temu,  w końcu po to ma komórkę, żeby kontaktować się ze światem. Tam też dzieciaki przekazywały sobie prace domowe i różne sprawy szkolne.

Darek miał oczywiście blokadę rodzicielską i ograniczony czas korzystania ze sprzętu, ale dla własnego spokoju i jego bezpieczeństwa czytałam wszystkie wiadomości, jakie dostał i wysłał. Broń Boże nie ze wścibstwa. Chodziło mi raczej o to, żeby trzymać rękę na pulsie. To, co się teraz słyszy o hejcie w Internecie, mnie osobiście przeraża.

Od początku uwagę moją zwróciły dwie dziewczynki z klasy syna. Wypisywały tyle głupot, że nawet inne dzieciaki je upominały. Dla mnie ich wiadomości były totalnie nieadekwatne do wieku. Do tego jeszcze filmiki, które puszczały na grupie były po prostu infantylne i głupie.

Oczywiście mojemu synowi tłumaczyłam, że zarówno w bezpośredniej rozmowie, jak i na czacie obowiązują zasady i kultura, ale przestrzegałam go tez przez wiadomościami innych.

Postanowiłam skomentować te wiadomości Ani i Gosi na zebraniu klasowym i przeżyłam szok. Wszyscy rodzice na mnie naskoczyli, zarzucając mi, że tak się nie robi. Mówili, że przekraczam granice prywatności dzieci i nie mam prawa czytać tych wiadomości. Serio? Oni mają dopiero 10 lat i wymagają kontroli. Ten świat to na głowie stanął.

Emilia, 32 lata

 

 

 

 

 

 

 

Martyna Wojciechowska z córką. Marysia ma już 16 lat i jest oczkiem w głowie mamy. Zobacz w galerii.
Źródło: instagram.com/martyna.world
Reklama
Reklama