"Wiem, że taka jest kolej rzeczy i w pewnym momencie dorosłe już dzieci muszą przejąć opiekę nad rodzicami, albo po prostu ich wspierać. Ja byłam na to przygotowana, jednak nie byłam gotowa na to, że to ja stanę się głównym opiekunem. Mam brata i siostrę, są starsi ode mnie, ale to ja musiałam się poświęcać przez całe życie. Teraz zamierzałam wyjechać za granicę, szukać tam szczęścia, ale moi rodzice mnie zatrzymali. Jestem rozżalona".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekst.
Miałam swoje plany
Tym razem miałam swoje plany. Choć tak naprawdę ja przez całe życie poświęcałam się rodzicom. Uważam, że naprawdę dużo dla nich robię i robiłam. Rzadko to w zasadzie doceniali.
Nie słyszałam od nich pochwał, za to o moim rodzeństwie zawsze. Czuję, że rodzice ich podziwiają i nie karcą ich nigdy za gorsze decyzje, a każdy z nas czasem te gorsze podejmuje. To przykre.
Ale tu nawet nie o to chodzi. Mam żal o to, że oni nigdy się dla nich nie poświęcili, a ja robię to od zawsze i pierwszy raz w życiu miałam swoje plany, które musiałam przełożyć na kiedyś tam.
Rodzice wiedzieli o wyjeździe
Moi rodzice wiedzieli o tym, że szukam pracy za granicą. Oczywiście komentowali to negatywnie, ale nigdy nie powiedzieli, że nie mogę lecieć.
Dopiero na tydzień przed umówionym wyjazdem powiedzieli mi wprost, że oczekują ode mnie, że z nimi zostanę.
Nie dali moi nawet szansy na to, żebym spróbowała tego zagranicznego życia, choć ja już wszystko miałam tam ustalone. Znajoma miała mi wynająć mieszkanie, znalazła też dla mnie pracę. Ja sprzedałam połowę swojego wieloletniego dobytku, żeby wyjechać.

Przecież mam rodzeństwo
Przecież mam rodzeństwo. Oni też mogliby zaopiekować się rodzicami w gorszym czasie. I to właśnie rodzicom powiedziałam, ale oni uznali, że to najmłodsze dziecko ma ten obowiązek. A mama ostatnio już nie czuje się najlepiej i trzeba jej pomagać przy porządkach, gotowaniu czy zakupach, bo tata wciąż wiecznie w pracy.
To nie jest tak, że ja nie kocham moich rodziców. Jestem im wdzięczna za wiele rzeczy, ale mam też do nich żal, bo straciłam przez nich wiele życiowych okazji.
Gdybym wyjechała, mogłabym zatrudnić opiekunkę, która przychodziłaby do mamy codziennie. Ale rodzice nawet nie chcą o tym słyszeć.
Cóż... chyba muszę się pożegnać z moimi planami i marzeniami. Znów los nie jest dla mnie łaskawy.
Marysia