"Partner nie chciał kota. Teraz ja zeszłam na dalszy plan, a on kupuje drugiego"

"Partner nie chciał kota. Teraz ja zeszłam na dalszy plan, a on kupuje drugiego"

"Partner nie chciał kota. Teraz ja zeszłam na dalszy plan, a on kupuje drugiego"

canva.com

"Nie spodziewałam się, że tak potoczą się sprawy. Oczywiście cieszy mnie to, ale kiedyś mój partner najpierw patrzył na mnie, a później myślał o sobie. Teraz na początku myśli o Zygmuncie, później ewentualnie zerka na mnie. Potrzeby kota są dla niego najważniejsze, choć on nawet go nie chciał. Mało tego, ostatnio mnie uświadomił, że już zbiera na kolejnego czworonoga".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Mój partner nie chciał tego kota

Mój partner nie chciał się zgodzić na kota, który był moim marzeniem od zawsze. Nie mogłam tego przeżyć. Nazbierałam już pieniądze, kupiłam wyprawkę, byłam pewna, że on tylko się ze mną przekomarza. Ale naprawdę nie chciał się zgodzić.

Reklama

Ja za to nie chciałam rezygnować z marzeń i postanowiłam, że i tak kupię tego kota. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Przywiozłam go do domu bez uprzedzenia, choć spodziewałam się kłótni. Okazało się jednak, że żadnej kłótni nie było, a mój partner szybko zakochał się w tym kociaku.

Dosłownie zeszłam na dalszy plan

Już pierwszego dnia on i Zygmunt (tak ma na imię mój kot) stali się najlepszymi przyjaciółmi. Na początku mnie to cieszyło, bo nie usłyszałam na temat kociaka ani jednego złego słowa.

Reklama

Mało tego, zawsze gdy jechaliśmy na zakupy spożywcze, zajeżdżaliśmy też wspólnie do zoologicznego, bo partner chciał coś kupić Zygmuntowi.

Reklama

Ale minęły 2 miesiące, a w domu nie ma innego tematu, jak Zibi! No kurczę. Ileż można?

Reklama

Moje potrzeby zeszły na dalszy plan, bo liczy się tylko Zygmunt.

Reklama

kot i torebki z prezentami canva.com

W dodatku on chce drugiego kota

To nie wszystko. Partner poinformował mnie, że ponieważ codziennie wychodzimy na kilka godzin do pracy, Zygmunt powinien mieć towarzystwo. I już wybrał dla niego koteczkę, do odebrania za trzy tygodnie. Czyste szaleństwo. Jak mam to inaczej nazwać?

Jak to możliwe, że tak negatywnie nastawiony do kotów facet nagle oszalał na ich punkcie? Teraz kot śpi między nami, więc trudno nawet zainicjować jakąkolwiek bliskość. W dodatku kociak woli mojego partnera ode mnie, a przecież miał być mój.

Wyszłam na tym wszystkim jak Zabłocki na mydle. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i szczerze, to ja nie chcę wcale tego drugiego kota. Ale przecież sama też nie posłuchałam partnera i zrobiłam po swojemu. Jak więc mogę teraz mu czegoś zabraniać? No cóż... chyba będę musiała to przeżyć. U Was też tak było? Że najpierw bronili się przed zwierzakiem z całych sił, a później oszaleli na jego punkcie?

Weronika

Reklama
Reklama