"To, że przyszła teściowa nie potrafi śpiewać, to wszyscy wiemy doskonale. Śpiewa na każdym kroku, przy każdej okazji, a kompletnie nie ma słuchu. Sąsiedzi, rodzina i wszyscy co mieli z nią do czynienia, już ją poznali od tej strony. Nikomu to jakoś bardzo nie przeszkadza, jedynie wywołuje uśmiechy lub dziwne miny. W sumie nie przeszkadzało — do momentu, kiedy to teściowa nie oznajmiła, że zaśpiewa w kościele na naszym ślubie i w trakcie wesela też chce dać mały recital. Jak to usłyszałam, to mi głos odebrało. Ale do tego wpadła na jeszcze gorszy pomysł. Jak jej w delikatny sposób wybić to wszystko z głowy?"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Przyszła teściowa uwielbia śpiewać, choć kompletnie nie potrafi!
Nie, żebym była jakimś wybitnym znawcą muzyki, ale powiedzieć o przyszłej teściowej, że jej słoń na ucho nadepnął, to mało powiedziane! Gdy tylko zaczyna śpiewać, a robi to nader często, to ludzie wokół aż się krzywią lub uśmiechają z politowaniem. Oprócz tego, że fałszuje, to jeszcze ma strasznie skrzekliwy i donośny głos!
Nikt jej tego nie śmiał mówić, bo w sumie po co, ale o jej wokalu krążą legendy w rodzinie i wśród jej sąsiadów! Nieraz mnie denerwuje swoim wtrącaniem się, na przykład w to, jak sobie urządzamy z Jarkiem nasze mieszkanie, albo jaką suknię do ślubu mam sobie kupić, albo też, że powinnam przed ślubem schudnąć. Nigdy jednak nie miałam powodów, ani serca uświadomić jej, że delikatnie mówiąc — śpiew nie należy do jej najmocniejszych stron.
Zobacz także: "Moja synowa ubiera się nieładnie. Aż mi głupio przed koleżankami. Jak na nią wpłynąć?"

Przyszła teściowa chce zaśpiewać na naszym ślubie i na przyjęciu weselnym
Teraz nie wiemy, co zrobić. Nawet Jarek przejął się tą sytuacją, bo nie chce, żeby jego mama zrobiła z siebie pośmiewisko, ani żeby popsuła nam nasze święto. Przyszła teściowa po prostu pewnego dnia wparowała do naszego mieszkania i od progu swoim charakterystycznym głosem przekazała nam "radosną nowinę"!
Powiedziała, że wpadła na fantastyczny pomysł i w prezencie ślubnym zaśpiewa nam w kościele jakąś piękną, religijną pieśń! Do tego przygotuje specjalnie na wesele recital z jej ulubionymi piosenkami i wystąpi z nim w trakcie przerwy zespołu. Ale to jeszcze nic! Z racji, że my zdecydowaliśmy się (wbrew jej naleganiom) tylko na fotografa, to ona zamówi i zapłaci profesjonalnemu filmowcowi, żeby zarejestrował fragmenty z naszego ślubu, wesele, a zwłaszcza, żeby zarejestrował na pamiątkę jej występy! Choć z wrażenia i z emocji zaniemówiłam, to w głowie dźwięczało mi tylko: "Nie, nie, nieeeee!"
Z Jarkiem jesteśmy przerażeni. Z jednej strony nie chcemy jej urazić prośbą, żeby nie śpiewała, a z drugiej strony jesteśmy wściekli, że nie szanuje naszych ustaleń o braku kamery! Ludzie zaczną się śmiać, dziwić, co to żeśmy wymyślili z taką "wokalistką", a przyszła teściowa zepsuje nam ten dzień i jeszcze będzie miała z tego pamiątkę! Naprawdę chcielibyśmy podejść do tego z humorem i z przymrużeniem oka, ale przy jej specyficznym głosie, no nie da się. To będzie tragedia. Nie mamy pojęcia, jak bezpiecznie wybrnąć z tej sytuacji.
Renata
Czy para młoda powinna poprosić mamę, żeby zrezygnowała ze śpiewu na ślubie?
Zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki