"Ile to ja się nasłuchałam, że skoro jestem dorosła, to mogłabym wreszcie się ogarnąć i wziąć się do jakiejś roboty. No to się wzięłam. Szukałam długo, nie wszędzie mnie chcieli, bo przecież nie mam doświadczenia. Ale w końcu się udało! I co? Jak rodzice dowiedzieli się, co to za praca stwierdzili, że to wstyd. I mam szukać czegoś innego. Takie właśnie mam w nich wsparcie. A wcześniej, przez wiele miesięcy sami marudzili, że powinnam wreszcie coś znaleźć i dokładać się do życia".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Nie mam wsparcia w rodzicach
Brakuje mi wsparcia w moich rodzicach. Wiem, że nie jestem już dzieckiem i faktycznie dawno powinnam była wziąć się w garść i znaleźć sobie pracę, ale jako dorosła osoba też tego wsparcia potrzebuję. To przykre słuchać tylko o tym, co robię źle. Jak bym nie robiła dobrze zupełnie nic.
Nie uczę się już od 2 lat. W tym czasie byłam po prostu w domu. Korzystałam z pomocy finansowej rodziców. Oni nie utrzymywali, oni wciąż dawali mi jakieś kwoty na to, żebym mogła na przykład wychodzić z przyjaciółmi, czy coś sobie kupić.
Miałam szukać pracy, ale szło mi to opornie. A oni mi to wypominali.
W końcu coś znalazłam
W końcu udało mi się coś znaleźć. Po długich poszukiwaniach. Ja nie mam super wykształcenia, ani doświadczenia, o co najbardziej przecież chodzi. Więc cieszyłam się z jakiegokolwiek stanowiska pracy. Ale nie mówiłam o tym rodzicom. Postanowiłam, że popracuję tydzień, bo umówiłam się na tygodniówki i wtedy się pochwalę.
Fakt, że nie jest to stanowisko najwyższych lotów, bo ja po prostu sprzątam, ale na tym można naprawdę dobrze zarobić.
No i po tygodniu, tak jak sobie założyłam, zaniosłam rodzicom pieniądze. Połowę tego, co zarobiłam.

Zapytali gdzie pracuję
Oczywiście pierwsze pytanie ze strony rodziców to było: gdzie Ty właściwie pracujesz? Opowiedziałam i to z dumą. A oni tylko spojrzeli na mnie z przerażeniem i powiedzieli, że to przecież wstyd. Bo co ludzie powiedzą? Przecież to tak, jak bym była jakąś służącą.
Przyniosłam im kilka stówek, a kilka też zostawiłam sobie, bo tyle zarobiłam w ciągu tygodnia, gdzie pracowałam zaledwie po 6 godzin, a oni mówią, że to wstyd.
Poczułam się przez nich tak niedoceniona, że postanowiłam, że się wyprowadzę. Popracuję jeszcze kilka tygodni, odłożę sobie trochę pieniędzy i wynajmę pokój.
Ich słowa pchnęły mnie do samodzielności, ale też sprawiły taką przykrość, jak chyba nigdy żadne inne. Myślałam, że choć teraz usłyszę, że są ze mnie dumni, a oni po prostu się za mnie wstydzą.
Dagmara