"Żaden facet święty nie jest i ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Jak tak czasem z koleżankami usiądę przy kawie i sobie rozmawiamy od serca, to od tych historii na temat ich chłopów, to aż głowa boli. Jeden robi to, drugi robi tamto, a wiadomo, że też dziewczyny lubią podkoloryzować te opowieści i śmiechu jest co niemiara. Mój też ostatnio odstawił dobrą szopkę. Nie sądziłam, że nakryję męża na takiej czynności. Robi to zawsze, gdy zostaje sam w domu".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Przyłapała męża na niespotykanej czynności
Ja to byłam w lekkim szoku, nie powiem, że nie. Jeszcze, gdyby mąż jakoś wcześniej objawiał zainteresowanie tego typu rzeczami, to bym zrozumiała, ale on zawsze unikał tych klimatów. Nawet jak była jakaś rodzinna komunia, czy wesele to nigdy do kościoła nie wchodził, tylko z resztą chłopów stał przed. Nie wiem, co mu się stało na stare lata, chociaż 50 lat, to nie taka znowu starość.
Nigdy wcześniej nie podejrzewałam go o coś takiego, ale że raz wróciłam wcześniej z pracy, to zobaczyłam, jak się Mireczek bawi, gdy jest sam w domu. Wchodzę garażem, bo był otwarty, a on tam zaraz obok ma taki swój gabinet z narzędziami i widzę go odmawiającego różaniec.
W pierwszej chwili to pomyślałam, że on sobie żarty stroi, ale nie – zapytałam, co robi, to machnął tylko ręką, żebym sobie poszła. Jak skończył, to przyszedł do mnie do kuchni i się zaczął tłumaczyć.
canva.com
Nawrócony mąż postanowił zmienić swoje życie
Ja tam jakaś przeciwna kościołowi nie jestem, czy coś, ale też nie mam tak, że co niedzielę chodzę i praktykuję to wszystko. Tym bardziej byłam zaskoczona postawą Mirka. Tak jak wcześniej wspomniałam, w kościele na całej mszy to go widziałam ostatni raz na naszym ślubie w 1994 roku.
No to go pytam, co on odstawia z tym różańcem i czemu to ma służyć. On na spokojnie do mnie mówi, że parę miesięcy temu postanowił zmienić swoje życie i zbliżyć się trochę do Boga. Jak nikogo w domu nie ma, to sobie siada i odmawia różaniec, czy jakąś inną modlitwę, bo po tym czuje się taki lekki – tak mi to tłumaczył.
Czy ja mam coś przeciwko? No nie mam, bo co będę chłopu życie układać. Nic złego nie robi, a jeśli to ma mu w jakiś sposób pomagać duchowo, to dla mnie jeszcze lepiej. Może przez to zacznie okazywać mi więcej zainteresowania i czułości, kto wie...
B.