"Mąż popełnił wielki błąd - zdradził. Ja popełniłam chyba jeszcze większy, bo go przyjęłam. Nie spodziewałam się jednak, jakie będą tego konsekwencje".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Szczęśliwe małżeństwo
Byliśmy z mężem po ślubie 15 lat. Szmat czasu, chociaż znam pary, które są ze sobą ponad 20 lat i się kochają i są ze sobą szczęśliwe. My też, jak mi się wydawało, byliśmy szczęśliwi. Świętowaliśmy każdą rocznicę, mieliśmy dom na kredyt i dwójkę dzieci. Ot, typowa rodzina ze swoimi wzlotami i upadkami. Przez tyle lat już mi się wydawało, że znam męża na wylot. Czytaliśmy sobie w myślach. Znaliśmy każdy swój słaby punkt. I kiedy wydawało mi się, że tak to już potrwa do końca, moje życie wywróciło się do góry nogami.
Przypadkiem wyszło, że mąż spotyka się z inną kobietą. Zobaczyłam niechcący wiadomość od niej w jego telefonie. Klasyka. Potem połączyłam kropki. Nowa woda toaletowa, późne powroty z pracy, paragony z restauracji w kieszeni. Tłumaczył to wszystko nowymi klientami i spotkaniami biznesowymi a ja, głupia, wierzyłam. Póki nie zobaczyłam wiadomości. Potem już wszystko poleciało. Kiedy spał, zaczęłam szperać w jego telefonie. Nawet nie zadał sobie trudu, żeby go zablokować. Przeczytałam wszystko. Nad ranem spakowałam jego walizki.

Trudy rozstania
Nie było łatwo. Przez pierwsze dni chodziłam jak zombie. Najbardziej szkoda mi było dzieci. Płakały za tatą, nie wiedziały, dlaczego wyrzuciłam go z domu. Miałam wyrzuty sumienia, chociaż to on powinien czuć się winny. Po dwóch miesiącach, kiedy wszystko już zaczęłam sobie układać, wrócił. Prosił, błagał, obiecywał poprawę. Zasypywał mnie kwiatami. Mówił, że miał chwilę słabości, że to nie było nic poważnego i że to ja jestem miłością jego życia. Ze względu na dzieci przyjęłam go z powrotem. Poszliśmy na terapię a ja starałam się udawać, że wszystko jest ok.
Niestety, żałuję tej decyzji. Chyba nie potrafię mu tego wybaczyć. Za każdym razem jak o tym wszystkim myślę, czuję do niego obrzydzenie. Nie potrafię znowu z nim spać w jednym łóżku. Przez te dwa miesiące poczułam, że moje życie może teraz nabrać zupełnie innego wymiaru. Że przeżyłam koszmar i się z niego wydostałam, a teraz góry mogę zdobywać. Razem z nim wróciła stara rutyna. Gotowanie, sprzątanie, pranie jego skarpet. Niedobrze mi od tego wszystkiego i chyba już przestałam go kochać. Chcę znowu żyć, nie jako upokorzona kobieta u boku mężczyzny, który mnie zdradził, ale jako wyzwolona kobieta, która znalazła w sobie siłę, aby odnaleźć na nowo swoje pasje. Tylko dzieci mi szkoda.
Wiktoria