"Z dziada pradziada w naszej rodzinie są lekarze. Ja zajmuje się ginekologią, mąż dba o serce pacjentów, moi rodzice i jego też. Na świat wydaliśmy dwoje wspaniałych dzieci. Zawsze uczyliśmy ich skromności i pokory w dążeniu do celu. Nie spodziewałam się jednak, że mój syn aż tak bardzo weźmie sobie to do serca i do naszego domu przyprowadzi... dziewczynę z ambicjami sprzątaczki."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Nie tego chciałam dla mojego syna
W domu od zawsze mieliśmy pieniądze. Nie da się ukryć, że żyliśmy na wysokim poziomie. Dzieci nasze uczyły się w najlepszych szkołach tak, aby w przyszłości również mogły przejąć nasze biznesy albo sami zostać lekarzami. Córka zajęła się nieruchomościami, a syn został lekarzem. Szybko awansował w klinice i zaczął przyjmować w gabinecie. Gdy przyszedł czas na poznanie kobiety, kogoś kto chciałby z nim spędzić życie, to z jakiegoś dziwnego powodu, mój syn postanowił, że wybierze chyba pierwszą lepszą.
Jola pracowała jako sprzątaczka, wprawdzie w luksusowych willach, ale jednak... Nie była dla mnie kobietą na poziomie, więc informacja o tym, że ma zostać żoną syna, czyli moją synową - przeraziła mnie. Próbowałam synowi przemówić do rozsądku, wierzyłam, że to tylko jakaś chwilowa fanaberia. Ale ich związek rozkwitał każdego dnia, ku mojemu zmartwieniu.

Uknułam chytry plan
Postanowiłam więc, że wezmę sprawy w swoje ręce i... zaprosiłam do naszego domu kilka ładnych dziewcząt. Na początku mówiłam, że to córki znajomych koleżanek wpadły po korepetycje z biologii, ale syn od razu mnie przejrzał i złościł się oraz pieklił, że próbuje go swatać. Ale przecież chciałam dobrze, żeby moje dziecko w końcu miało kogoś, kto będzie podzielał jego pasje...
Kompletnie nie rozumiałam podejścia syna. Żadna z piękności niestety nie zawróciła mu w głowie, a syn kilka tygodni później wyprowadził się do tej swojej Jolanty. Czy żałuję? No trochę tak, ale nie mogę zaakceptować faktu, że mój synek, wzięty lekarz będzie stawał na ślubnym kobiercu z kobietą poniżej swoich standardów...
Co jeszcze mogę zrobić, aby syn zostawił tę dziewczynę?
Jestem przekonana, że gdyby znalazł sobie taką na swoim poziomie, to od razu by zmienił zdanie. Chyba przez to, że mijają mu lata młode, to postanowił wziąć sobie pierwszą lepszą, która mu się spodobała...
Renata