"Jestem za tradycyjnym podziałem obowiązków domowych. To kobieta powinna sprzątać i gotować. Kto to widział, żeby mężczyzna stał przy garach? A teraz nagle żonie coś się odwidziało. Ma nowe koleżanki i nawkładały jej do głowy jakichś balaniuków. Chce, żebym zmywał naczynia. Nie ma mowy. Obraziła się na mnie i nie chce się odzywać. Skoro tak, to niech ona naprawi auto".
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Żona ma dziwne pomysły
Z Kamilą jestem związany już od wielu lat. Jesteśmy dla siebie bardzo ważni, zawsze dobrze się dogadywaliśmy. Ostatnio jednak coś jej się poprzestawiało w głowie. Kompletnie nie rozumiem jej zachowania. Zaczęła chodzić na siłownię i poznała nowe koleżanki, to one jej nawciskały do głowy takich bzdur, że masakra. Ja jestem za tradycyjnym podziałem obowiązków domowych. To żona ma sprzątać i gotować oraz zajmować się dziećmi. Oczywiście w dzisiejszych czasach musi też pracować, bo życie jest coraz droższe. Wcześniej Kamila jakoś nie miała z tym problemu, tylko teraz jej coś w głowie poprzestawiało. Oczekuje, że zacznę zmywać naczynia. Haha, dobre.

O co jej chodzi z tym równouprawnieniem?
Żona coś zaczyna gadać o równouprawnieniu. Twierdzi, że po pracy nie ma czasu dla siebie, bo zajmuje się dziećmi i domem, musi sprzątać i gotować. No tak, a czego ona się spodziewała? Jakoś kiedyś kobiety nie narzekały, a miały jeszcze trudniej, bo w polu robiły. Nie rozumiem podejścia żony. Myślę, że powinna się nad sobą zastanowić. Teraz jest na mnie obrażona i nie odzywa się do mnie, bo odmówiłem mycia naczyń. Powiedziałem jej, żeby przestała kombinować, a jeżeli jej coś nie pasuje, to może sobie znaleźć innego męża.
Każdy ma swoje obowiązki
Prawda jest taka, że każdy z nas ma swoje obowiązki do wypełnienia. Jeżeli żona chce, żebym zmywał naczynia, to niech ona sobie idzie auto naprawić. Nawet na co dzień nie widzi, że przecież ja też mam dużo obowiązków. Po pracy wcale nie leżę na kanapie, muszę trawę skosić, ogród podlać. Ktoś się mnie pyta, czy jestem zmęczony? Oczywiście, że nie. To fakt, że ona robi rzeczy w domu, ale przecież ja zajmuję się też garażem. Każdy kij ma dwa końca, niech ona lepiej tego nie zapomina, bo możemy się zamienić obowiązkami i wtedy szybko zatęskni za tym myciem naczyń.
Zaradny Mąż