"Długo czekaliśmy na te wakacje. Chociaż mi było trochę żal, że lecimy sami, bez znajomych, bo mój partner różnie mnie traktował. Czasami potrafił wyjść z domu bez słowa i wrócić na drugi dzień. Często nie zwracał na mnie uwagi. Robił to najczęściej, gdy czegoś ode mnie potrzebował. Ale ja byłam zakochana i choć bliscy radzili mi, żebym odeszła i to już dawno, to ja nie chciałam. Ale też nie potrafiłam. Na wakacje polecieliśmy jednak razem, a wróciliśmy osobno. On już żałuje, a ja jestem teraz królową życia".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
To miały być wakacje marzeń
To były naprawdę długo wyczekiwane przez nas wakacje. Takie wakacje marzeń. Odkładaliśmy na nie przez kilka lat, bo żadne z nas nie pracuje na jakimś super stanowisku i nie zarabiamy kokosów.
Chcieliśmy lecieć do hotelu, gdzie można jeść i pić do woli. Żeby były baseny, dużo hotelowych atrakcji, ale też, żeby można było poza hotelem gdzieś blisko zobaczyć coś fajnego.
Trafiło się miejsce idealne. Doradzono nam, żeby lecieć w kwietniu, bo wtedy jeszcze tanio i ludzi nie ma tak dużo, ani upały nie są jakieś straszne. No i polecieliśmy.
Już na początku mi się odechciało
Szczerze, to już na lotnisku straciłam ochotę na ten wyjazd. Byłam tak pozytywnie nastawiona, a on sprawił, że było mi zwyczajnie smutno.
Specjalnie kupiłam nowe ciuszki, zrobiłam sobie fryzurę i paznokcie, ale on tego nie docenił. Wolał oglądać się już na lotnisku za innymi kobietami i głośno opowiadać o ich atutach.
Ja w zasadzie chyba nigdy nie czułam się przez niego kochana. Tak naprawdę, nie wiem, po co ze mną był.

Na miejscu nie było lepiej
Gdy dotarliśmy na miejsce, wcale nie było lepiej. On w zasadzie od razu wyszedł uganiać się za panienkami, a ja zostałam sama.
Nie chciałam zmarnować tego czasu. Postanowiłam, że wykorzystam go na maksa, dlatego też wyszłam na spacer.
Ale gdy wróciłam, jego dalej nie było. A później zobaczyłam, że całuje się z jakąś młodą siksą przy basenie.
Usiadłam sama w oddali i się rozpłakałam.
Nagle podszedł do mnie pewien mężczyzna i podał mi chusteczkę.
Miałam ochotę się komuś wyżalić i padło na niego. I tak okazało się, że nadajemy na tych samych falach. Resztę dni za granicą spędzałam już z nim.
Przed wyjazdem zerwałam z narzeczonym, który boleśnie to odczuł już po powrocie do domu. A ja czuję się obecnie jak królowa życia, bo mam u boku mężczyznę, który mnie szanuje. Tak dawno tego nie czułam.
Cieszę się, że zrobiłam ten krok i żałuję, że tak późno. Ale wierzę, że najlepsze jeszcze przede mną.
Majka