"Mój partner ma już dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa. Najpierw opowiadał mi piękne słówka, że będziemy rodziną, a jak przyszło co do czego to twierdzi, że on już dzieci ma. A ja marzę o tym, aby zostać matką. Czy ten związek ma sens?"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Marzenie o dzieciach
Od zawsze chciałam zostać matką. Wyobrażałam sobie, że będzie mnie budził tupot dziecięcych stópek, które biegną rano do mojego łóżka. Niestety, obawiam się, że moja piękna wizja oddala się z każdym dniem. Moje życie nie potoczyło się tak, jak sobie wymarzyłam. Przez kilka lat byłam w nierokującym związku - tylko ja go podtrzymywałam, bo łudziłam się, że on się w końcu zmieni. Niestety, skończyło się typowo. On znalazł sobie kochankę i odszedł.
Byłam zdruzgotana, że zmarnowałam tyle lat. Miałam już 30 lat i martwiłam się, że nikogo już nie poznam. Wtedy na mojej drodze stanął Artur. Starszy, po rozwodzie, ale za to opiekuńczy, kochany i porządny. Długo się opierałam, obawiając się, że scenariusz się powtórzy. Umawialiśmy się przez dwa lata, zanim mu zaufałam. Na początku relacji obiecywał złote góry - mówił, że kupimy sobie dom na wsi, będziemy tam mieć własny ogródek, w którym będą mogły bawić się dzieci. Oczywiście od początku wiedziałam, że miał już dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa, nastolatków. Co drugi weekend spędzał z nimi czas. Ale jednocześnie twierdził, że chętnie powtórzyłby tę przygodę.
Canva
Nietrafiony facet
Mijały miesiące od kiedy zamieszkaliśmy razem i coraz częściej poruszałam temat rodzicielstwa. Czułam, że czas przecieka mi przez palce, a ja nadal nie mam dzieci. A przecież tylko o tym marzyłam. Artur kiwał głową, ale zaraz zmieniał temat. W końcu zaczynały się awantury.
Jak chcesz mieć dziecko, kiedy tak mało zarabiasz. Nawet nie masz pojęcia, ile kosztuje utrzymanie dziecka! Idź po podwyżkę, to wtedy będziemy rozmawiać.
- zbywał mnie.
Ale kiedy już dostałam podwyżkę, znajdował inny powód, dla którego trzeba było przełożyć decyzję o posiadaniu dzieci. W końcu, po wielkiej awanturze przyparłam go do muru.
Czy ty w ogóle chcesz mieć ze mną dzieci czy nie
- zapytałam zrezygnowana.
On odpowiedział, że nie jest mi w stanie teraz odpowiedzieć na to pytanie.
Ja już swoje dzieci mam, i to o nie muszę się martwić.
- usłyszałam.
Nie wiem kompletnie co o tym myśleć. Wydaje mi się, że znowu zmarnowałam kilka lat na niewłaściwego faceta. Ale z drugiej strony, już na pewno nikogo sobie nie znajdę. Zanim znowu kogoś poznam i zaufam mu na tyle, żeby zdecydować się na założenie rodziny, może być już za późno. Codziennie płaczę i nie wiem już, co zrobić ze swoim życiem. Pomóżcie.
Karolina