"Mam serdecznie dość mojej teściowej. Mam wrażenie, że co bym nie zrobiła, ona i tak będzie na nie. Moja teściowa twierdzi, że zawsze to ona wszystko robi najlepiej, a ja jestem ta gorsza - ta, która nic nie potrafi, jest kimś gorszym, jest kimś nieznaczącym. Ona za każdym razem mi coś podgaduje, a jakby tego było mało, to jeszcze dosładza mi herbatę, bo twierdzi, że jestem zgorzkniała".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Moja teściowa twierdzi, że jestem złą żoną
Moja teściowa nigdy mnie nie lubiła i zawsze mówiła, że "jej syn zasługuje na kogoś lepszego". Pamiętam, już jak ją poznałam i mój przyszły mąż Kacper mi ją przedstawił, to już wtedy kręciła nosem, że za mało urodziwa dla jej syna.
Potem nie było lepiej. A wręcz przeciwnie, było coraz to gorzej i gorzej.
Już po ślubie, cały czas ta kobieta wtrącała się we wszystko, co mówiłam i ciągle do nas przychodziła i nam sprzątała, i gotowała, bo twierdziła, że ona robi to lepiej niż ja.
Wielokrotnie się kłóciłam z teściową, ale mój mąż zawsze stawał po stronie mamusi. Wreszcie któregoś dnia ona powiedziała, że kobiet jej syn mieć bez liku, ale matka jest tylko jedna, a on jak zwykle nie zareagował. Ale to niestety nie wszystko. Jest znacznie gorzej...
Teściowa za każdym razem, gdy przychodzi nieproszona, to nie dość, że zgłasza pretensje, deprecjonuje mnie, to jeszcze podgaduje i robi inne rzeczy...

Moja teściowa ośmiesza mnie przed ludźmi
Ja nie jestem osobą, która potrafi posługiwać się ciętą ripostą w przeciwieństwie do niej, bo jej to się nie da przegadać. Dobrze pamiętam, jak wielokrotnie na zjazdach rodzinnych wprost się ze mnie śmieje, a od pewnego czasu jeszcze dosładza mi specjalnie herbatę.
Ostatnio na takim spotkaniu rodzinnym zapytałam jej, dlaczego to robi, a ona wtedy tylko głupio się uśmiechała i wzruszyła ramionami, a potem powiedziała mi coś takiego.
Bo jesteś taka zgorzkniała, że trochę cukru ci nie zaszkodzi.
Wtedy wybuchnęłam płaczem. Myślałam, że mój mąż pójdzie za mną, albo coś powie mamusi, a on nic. Za każdym razem jej broni. Na co dzień jest dobry i naprawdę fajny z niego mężczyzna, ale taki kompletnie bez jaj. On nigdy nie postawi się matce...
Co mam robić? Proszę o pomoc, wsparcie i dobre słowo.
Matylda