"Jestem z Tomaszem od 6 lat i zawsze mu ufałam. Nie sprawdzałam, co robi z kolegami, nie zaglądałam do jego prywatnej korespondencji. Wiedziałam, że tego nie chce, ale kiedyś zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę całymi godzinami wieczorem mój mąż wypisuje z kolegami. Na chwilę wyszedł do garażu, a mnie coś podkusiło, żeby wziąć jego telefon do ręki. To, co zobaczyłam, zszokowało mnie. Nie mogłam uwierzyć, że mój mąż może oglądać takie rzeczy!"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mój mąż - cicha woda
Nie powiem, że mój mąż to ideał cnót, bo i swoje ma za uszami, ale nigdy nie dawał mi do zrozumienia, że podobają mu się inne kobiety. Wiedziałam, że mogę na niego liczyć, a on wiedział, że może na moją wierność. Tak razem przeżyliśmy 6 lat.
Okazało się, że to była jedna, wielka łuda. Myślałam, że jest porządnym facetem, który nie ma niczego przede mną do ukrycia. Tego wieczoru zmieniło się całe moje podejście do tego człowieka.
Zajrzałam do jego telefonu i zobaczyłam... Stopy. Setki, tysiące stóp. Mój mąż pisał z obrzydliwą ilością kobiet, które wysyłały mu zdjęcia swoich stóp. Byłam w szoku. Nigdy nie był taki znowuż wylewny, jak chodzi o sprawy damsko-męskie. A okazał się... Fetyszystą.

To koniec naszego małżeństwa
Oczywiście, mój Tomek kompletnie mnie wyśmiał, gdy mu powiedziałam, że widziałam, co ma w telefonie. Powiedział mi, że przecież to nic złego, że sobie popatrzy. A na końcu dodał, że w ogóle to moja wina, bo przecież ja średnio dbam o pedicure stóp. To było jak cios w twarz.
No fakt, nie dbałam o paznokcie na dole jakoś przesadnie. Ale też nie były w stanie takim, że można by zapłakać. Wyniosłam się do mojej matki. A później jeszcze chwilę spędziłam u koleżanek.
Nie mogłam na niego patrzeć. I dalej nie mogę, choć muszę, bo widujemy się na sprawie rozpraw. Bierzymy rozwód, bo niestety mam uraz do męża. Nie umiem mu wybaczyć, a i jednocześnie nie rozumiem, jak mógł mnie obarczyć winą za to, że sam woli oglądać obce stopy niż moje...
Tak się kończy nasze małżeństwo. I choć czasem szkoda, i żałuję, że zajrzałam do tego telefonu, to cieszę się, że poznałam prawdę o nim. Coraz bardziej traktuję go jak obca osobę.
Anna