"Paweł do ślubu był prawdziwym ideałem mężczyzny. Później okazał się zwykłym maminsynkiem"

"Paweł do ślubu był prawdziwym ideałem mężczyzny. Później okazał się zwykłym maminsynkiem"

"Paweł do ślubu był prawdziwym ideałem mężczyzny. Później okazał się zwykłym maminsynkiem"

Canva.com

"Paweł był mężczyzną, o którym mogła pomarzyć każda kobieta. Przez lata nad jego dobrym wychowaniem i manierami czuwały dwie ukochane kobiety - babcia i mama. Obie nauczycielki. Wbiły mu w głowę wszystko to, czego oczekiwałam od wymarzonego faceta. Tak mi się niestety tylko wydawało, bo po ślubie wszystko się zmieniło..."

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Wspaniały mężczyzna

Gdy poznałam Pawła, to czułam, że nogi się pode mną uginają. Przystojny, szarmancki, wiedział, jak sprawić, aby z twarzy kobiety uśmiechy nie schodził. To było dla mnie bardzo wyjątkowe, bo nigdy wcześniej nie poznałam kogoś takiego.

Reklama

Zaskakiwał mnie prezentami, ale nie przypadkowymi. Pisał wiersze, zbierał w lecie kwiaty na łące, czekał na mnie zawsze, gdy kończyłam późno pracę, aby odprowadzić mnie do domu. Doskonale znał zasady etykiety i w każdej chwili i miejscu mogłam czuć się doskonale przy nim.

Spotykaliśmy się przez 3 lata, aż w końcu powiedziałam mu tak. Wiedziałam, że u jego boku będę najszczęśliwszą kobietą na świecie. I tak też się stało. Ślub mieliśmy jak z bajki! I tylko jeszcze przez chwilę czułam, że promienieje...

Reklama

Pewna siebie kobieta z ciemnymi włosami Canva

Reklama

Wielkie zaskoczenie

Po ślubie Paweł coraz bardziej się zmieniał. Miał mnóstwo wymagań... Coraz mniej chciał pracować w domu, a ja musiałam robić wszystko. Aż w końcu, w trakcie jednej z kłótni małżeńskich, całe mleko się wylało...

Reklama

Paweł powiedział, że mama i babcia uważają, że kobieta powinna robić wszystko w domu po ślubie i nie musi się zajmować głupotami. A te głupoty to... gotowanie, pranie, sprzątanie. No świetnie! Myślałam, że jego świetne wychowanie, które jawiło mi się w trakcie randek, to na stałe, a okazało się, że Paweł to maminsynek i jeszcze ma dwie lewe ręce do roboty. Matka i babcia wmówiły mu, że on musi wyglądać dobrze, dbać o siebie, a ja po ślubie skoro on tak się o mnie starał, to powinnam być mu wdzięczna. A wdzięczność okazywać właśnie w codziennej pracy w domu.

Reklama

Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. Gdybym wiedziała, że matka z babką uknuły taki plan na przyszłą żonę Pawła, to w życiu bym się nie zgodziła na ślub! Wszelkie rozmowy kończą się fiaskiem, bo on tylko potrafi się poskarżyć mamie.

Nie widzę przyszłości już u jego boku...

Teraz pozostaje tylko złożyć pozew o rozwód. Ale po tylu latach, to takie trudne.

Anna

Źródło: instagram.com/justynasteczkowska
Reklama
Reklama