"Marzyłam o tym, żeby między mną a Robertem znów było jak dawniej. W zeszłym roku ubłagałam go, żebyśmy wyszli gdzieś razem w walentynki. Wyszykowałam się, a mój mężuś po prostu mnie wystawił! W tym roku przygotowałam dla niego coś specjalnego i zapewniam, że zapamięta to na całe życie!"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mój wystawił mnie w zeszłe walentynki
Ja i Robert jesteśmy małżeństwem już 10 lat. Z jednej strony to jeszcze nie jest jakiś, nie wiadomo jak imponujący staż, ale z drugiej strony coś tam już ze sobą przeżyliśmy. Doczekaliśmy się dwójki dzieci w wieku 7 i 9 lat.
Mój mąż nigdy nie był specjalnie romantyczny. Jednak gdy nasze brzdące były małe, nie przeszkadzało mi to, bo co innego było ważniejsze. Robert też zajmował się dziećmi i pomagał mi w opiece nad nimi. Nasłuchałam się opowieści od koleżanek, że ich mężowie w ogóle w niczym im nie pomagają, a jak przyjdzie im zmienić dziecku pieluchę, to wolą pojechać na drugi koniec miasta na zakupy, niż to zrobić. Dlatego doceniałam Roberta, że jest, jaki jest i nie wydziwiałam.
Jednak nasze dzieci już podrosły, a ja zapragnęłam znów poczuć się jak kobieta. Chciałam, żeby ze mną i z Robertem było znów tak, jak w czasach, gdy jeszcze ze sobą randkowaliśmy. Chciałam, by zabrał mnie na romantyczną kolację lub zafundował mi jakiś wyjazd niespodziankę i zarezerwował pobyt w SPA. Niestety, na moim chceniu się skończyło.
Apogeum nastąpiło w zeszłe walentynki. Ubłagałam Roberta, żebyśmy wyszli gdzieś razem, a naszymi dziećmi zajmie się wtedy moja mama. Robert się zgodził, choć niechętnie. Walentynki się zbliżały, a on nic nie zaplanował. W końcu wkurzyłam się i sama zarezerwowałam dla nas stolik w takiej fajnej restauracji, do której chciałam pójść. Niestety tuż przed naszą randką, mój własny mąż mnie wystawił!
Zadzwonił do mnie, jak już byłam wyszykowana i wymigał się, że coś bardzo ważnego wypadło mu w pracy i musi w niej zostać. Byłam w szoku! Jak on mógł tak postąpić?!
Na walentynki wywinę mężowi taki numer, że popamięta!
Od tego czasu minął już rok, a mąż nawet mnie nie przeprosił za to swoje koszmarne zachowanie! Niestety przez ten rok wydarzyło się coś jeszcze. Ja w końcu zaczęłam zauważać, że mój mąż w ogóle o mnie nie dba. Nie pyta, jak mi minął dzień, nie interesuje się tym, co robiłam w pracy, no i kompletnie przestał mi prawić komplementy. Już nie pamiętam kiedy, powiedział mi, że dobrze wyglądam. A jak przychodzi wieczór, to woli pograć w te swoje gry komputerowe, niż ze mną porozmawiać.
Doszłam do wniosku, że teraz jest mój czas i ja sama muszę o siebie zadbać! Teraz wywinę mu taki numer, że popamięta!
Umówiłam się już ze swoimi koleżankami z pracy, że w te walentynki pójdziemy razem na babski wypad do klubu! Wyfiokuję się, ubiorę się w najlepszą seksowną czerwoną sukienkę, jaką mam i oczywiście włożę seksowną bieliznę. Zrobię sobie najmocniejszy makijaż, jaki potrafię.

Przygotowania do tego wielkiego dnia zaczęłam już kilka dni wcześniej — poszłam do fryzjera, zrobiłam sobie profesjonalny manicure i zabieg ujędrniający na twarz. Oczywiście mąż nic nie zauważył.
Nic a nic nie wspomniałam o swoich planach walentynkowych Robertowi. Po prostu, jak przyjdzie do domu z pracy, mnie już w nim nie będzie.
Jednak najlepsze jest na koniec. Razem z koleżankami idziemy na walentynki dla singli! I powiem wam, że tego wieczora nie zamierzam się ograniczać i zaszaleję! Niech Robert żałuje, co stracił.
35-letnia Zofia, która sama zadbała o siebie