"Miałam już serdecznie dość tego, że mój mąż tylko narzeka i narzeka. Ile można tego wszystkiego słuchać? No, ile można. Nie miałam więc wyboru, bo on się zmienić nie chciał, więc wymieniłam starego fiata na młodziutkiego Mercedesa. Dla takiej bezawaryjnej jazdy oraz mocy rozrywek i tej ekscytacji za kółkiem, warto było zainwestować swój czas i pieniądze".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Miałam dość starego męża
Mojego byłego już męża Zbyszka porównałabym do starego, zrzędliwego Fiata Punto. Ciągle tylko stękał, grzał się niemiłosiernie, a nigdzie nie można było nim dojechać. Niczym ten Fiat nadawał się tylko do tego, żeby siedzieć (w tym przypadku stać pod blokiem) i tyle. Jeszcze, żeby chociaż był jakiś ładny, a to i silnik już stary i zepsuty, i wygląd fatalny oraz staroświecki.
Tak jak ten przysłowiowy Fiat ciągle się psuje, tak mój mąż ciągle tylko narzekał, że to go boli, tamto boli i tak dalej. Ale pomimo tych wszystkich bóli, potrafił wyjść z kolegami i "zatankować do pełna". A potem przychodził slalomem...
Nie można się więc mi dziwić, że z takim starym zrzędą to już żyć nie chciałam, bo ile można. Ja mam 45 lat, ale jestem jeszcze laska jak podpaska i z niejednym młodym jeszcze bym mogła, bo się podobam. A on to już się zachowuje, jakby miał nie 50 lat, ale 70. Już nie mogłam na niego patrzeć, bo tak mnie denerwował, że miałam dość. Postanowiłam więc wziąć rozwód i znaleźć sobie kogoś nowego - młodszego, ładniejszego, i bardziej jurnego.
A Zbyszek (ten stary Fiat), to nawet jeśli chodzi o jazdy długodystansowe, nie dawał rady. Gadania było wiele, a jak przyszło co do czego, to się grzał po dwóch minutach, by zaraz się rozklekotać. No, z czym do ludzi...

Wymieniłam męża na młodszy model
Wzięłam rozwód z tym starym i szybko poznałam Piotra. Piotr miał ładną facjatę, silne ramiona i młody PESEL, a na tym mi przede wszystkim zależało. A w łóżku był jak Mercedes. Nic nie skrzypiał, zmiana biegu bardzo płynna, a jazda bez trzymanki. Nie da się ukryć, że czuło się tę ekscytację i tę namiętność.
Wiadomo jednak, że taki Mercedes drogi jest w utrzymaniu, bo chociaż sprawny jest bez dwóch zdań, to jednak, żeby się postarał, trzeba było zainwestować w to i w tamto. A jednak kasa i prezenty cały czas się zwracają, a ja wreszcie czuję się zadowolona i usatysfakcjonowana!
Beata