„Zakochałam się po same uszy. Pół roku temu zaczęłam spotykać się z Borysem i czułam, że mój świat obrasta w różowe kwiatuszki na samą myśl o nim. Jednak jest pewien problem. Borys ma żonę i choć wprawdzie podobno jej nie kocha, to zanim się rozwiedzie, chce zachować pozory, że jest jej wierny. Dlatego zamiast miłosnych igraszek w walentynki ze mną, będzie spędzał święto miłości w mieście miłości. Taki już los kochanki. Zawsze będę tą drugą? Czy tylko się łudzę, że on ją kiedykolwiek zostawi?”
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Zakochałam się na serio
Borys jest spełnieniem moich marzeń i ideałów o mężczyznach. Wysoki, przystojny, interesujący pod każdym względem. Ma też jedną wadę. To Kaja - jego żona. Mówił mi, że jej nie kocha, że kocha tylko mnie i jest szczęśliwy. Nasza relacja nie opiera się tylko na łóżkowych ekscesach, bo nieraz przegadaliśmy cały wieczór przy herbacie, a mimo to nie potrafię od wielu miesięcy przekonać go do rozwodu.
Wciąż mówi, że to nie jest dobry moment, a teraz za tydzień walentynki, a on co? Zamiast zabrać mnie gdzieś, to jedzie z żoną do Paryża. Pokłóciliśmy się o to ostro. Byłam zazdrosna i powiedziałam mu, że ja nie chcę być wiecznie tą drugą... Myślałam, że odwoła wyjazd, ale nic takiego się nie stało. Powiedział mi, że zobaczymy się po wyjeździe i, że przywiezie mi coś ładnego. Coś, co kupi z żoną. A Bóg wiec co z nią będzie tam robił, skoro będą spać w jednym łóżku z widokiem na wieżę Eiffla...

Czy już zawsze będę tą drugą?
Dni mijają, a ja coraz bardziej czuję, że już nigdy nie będę taka szczęśliwa, jakbym chciała. Bo przecież mój wymarzony i jedyny wciąż nie umie się chyba zdecydować. Która z nas zostanie u jego boku? Niby mówi, że zabiera ją do Paryża, aby porozmawiać o rozstaniu, ale to dla mnie niedorzeczne. Chyba po prostu chce mieć nas obie. Jedną w domu, a drugą na telefon, gdy ma chęć i wolny czas na spotkanie.
Choć mówi, że jestem dla niego ważna, to z każdą chwilą czuję, że coraz mniej. Może powinnam mu pomóc i zwyczajnie jej powiedzieć, że się kochamy? Ale co, jeśli jej też mówi o wielkiej miłości i wcale nie jest tak jak mi opowiada? Czuję się z tym źle, bo mam wrażenie, że zawsze będę musiała czekać na coś z jego strony. A obiecywał mi, że będzie normalnie i pięknie...
Nie dla mnie romantyczne chwile. Zostaje mi czekać.
Kasica