"Gośka jaka była taka była, ale nigdy mi krzywdy jako żona nie zrobiła. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby ją zostawić dla młodszej kochanki. Myślałem, że jak będę uczciwy i zamieszkam z nową kobietą, to będę miał idealne życie. Jednak pech chciał, że w pracy robili redukcję etatów i moja piękność zamiast mnie wspierać, tylko mnie dołowała".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Chciałem coś zmienić w życiu
Z żoną byłam od 15 lat i miałem wrażenie, że nic się nie dzieje i nic nie zmienia. To była głupota. Zacząłem szukać kobiet dosłownie wszędzie. W barze, w pracy, na ulicy. Aż w końcu poznałem Mariolkę. Piękna, wygadana i zjawiskowa kobieta. Myślałem, że Boga złapałem za nogi, ale okazało się szybko, że to kompletnie nieprawda.
Powiedziałem Gośce o zdradzie. Była wściekła, ale rozumiałem to. Chciałem jednak mieć to z głowy. W oczekiwaniu na rozwód i podział majątku, zamieszkałem z Mariolą. Pierwsze tygodnie były wprost cudowne i żyliśmy jak królowie życia. W weekendy balowaliśmy za moje oszczędności i w sumie niczym się nie martwiłem. Aż w końcu coś się stało. Zostałem zwolniony z pracy. Zacząłem liczyć się z każdym groszem, a Mariolce to bardzo przeszkadzało i do tego miała bardzo wysokie wymagania.

Mam dość przegrzebków. Wolałabym rosół
Codziennie mieliśmy wychodzić do restauracji. Codziennie chciała ode mnie kasę na zakupy. A ja coraz bardziej miałem dość. Sytuacja w sądzie z rozwodem przeciągała się, więc i oszczędności topniały. Wyciągałem już największe zaskórniaki z różnych kont oszczędnościowych. Mówiłem jej nawet, że może by coś ugotowała albo kupiła sobie ubrania czasem w lumpeksie, bo przecież tam też jest wiele perełek. Śmiała się ze mnie i mówiła, że chyba żartuje.
A ja cóż... Żałowałam każdego dnia swojej decyzji o znalezieniu kochanki, rozwodzie. Nawet przez chwilę myślałem, żeby zostawić Mariolkę i błagać żonę o powrót. Brakowało mi jej obecności, uśmiechu, bezinteresowności i... boskiego rosołu.
Zrozumiałem, że zamieniłem żonę kochającą na pustą dziewczynę. Piękną, ale pustą. To było najgorsze, co mogłem zrobić, ale wiedziałem, że muszę ponieść tego konsekwencje.
Zostawiłem Mariolę i wyprowadziłem się na kilka dni do kumpli. Moje życie zaczynało się od nowa. Bolało mnie tylko jedno. Zobaczyłem niedawno moją byłą żonę. Była szczęśliwa, promieniała. Chociaż ją tak zraniłem, to właśnie ona ułożyła sobie życie.
To moja kara za to, co jej wyczyniłem.
Remek