"Ta malutka to w całej naszej rodzinie wyczekane dzieciątko. Jak się dowiedziałam, że zostanę babcią, to byłam taka szczęśliwa, jak nigdy wcześniej. Już sobie wyobrażałam jak będę z małą chodzić na spacery i zabierać ją na nocki. Ale przeszło mi, gdy dowiedziałam się, jakie propozycje imion ma dla niej moja synowa. Przecież jak ktoś by do mnie podszedł i spytał, jak ma na imię, to ja bym się ze wstydu spaliła. Wstyd na całą rodzinę".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Czekaliśmy na tę małą
Przez wiele lat czekałam na informację, że wreszcie zostanę babcią. Ale synowa jakoś się nie garnęła do rodzenia dzieci.
W pewnym momencie już przestałam dopytywać, bo i tak nie dostawałam odpowiedzi.
Aż tu wreszcie, któregoś dnia syn przyjeżdża ze zdjęciem z USG. No nie mogłam uwierzyć, że moje największe marzenie się wreszcie spełnia.
Ale ono stawało się realne, a jak już było wiadomo, że to dziewczynka, to już była dla mnie pełnia szczęścia.
Wszystko planowałam z synową
Chciałam wspomóc trochę młodych z wyprawką, więc dałam im na nią pieniądze, ale warunek był taki, że ja będę w tych zakupach uczestniczyć. Nie po to, żeby kupować to, co mi się podoba, tylko żeby też się tym cieszyć.
Pomagałam w urządzaniu pokoiku i oczywiście od początku oferowałam swoją pomoc w opiece, gdy zajdzie taka potrzeba.
Ja już sobie wyobrażałam, jak spaceruję z wózkiem w ciepłe, wiosenne dni.
Ale czar prysł, gdy usłyszałam, jak synowa chce dać wnusi na imię.

Myślałam, że to tylko żart
Dopytywałam synową o to imię wielokrotnie, ale nie chciała powiedzieć, co tam sobie wybrała. Sugerowałam, że może po mojej babci, miała na imię Krysia. Ale ona nawet nie chciała tego słychać.
W końcu wyznała, że najbliżej jej do imienia SONIA. Jak ja to usłyszałam, to pomyślałam, że to chyba jakiś żart.
To tak, jakby synowi dała na imię Azor. Przecież Sonia to też imię typowo dla psa.
I co, ja mam się tłumaczyć ludziom, dlaczego tak? Pójdę na ten spacer z wózkiem, ktoś zapyta, jak mała ma na imię, a ja powiem, że Sonia?
Wstyd na całą wieś. Na całą rodzinę. Nie wiem, jak mam jej to wybić z głowy. Ale chyba się nie da. Dziecko jest jej, nie moje. Ale dziwię się, że mój syn się na to zgadza, przecież też ma prawo decydować.
Bogna