"Kochałam swoich rodziców, niezależnie od tego, co się działo. Kochałam ich i zawsze chciałam być przy nich. Przecież rozumiałam, że sytuacja się nico w domu zmieniła i nie będą mi dużo uwagi poświęcać. Chciałam zostać i być przy nich, zauważana. Niestety, rodzice postanowili inaczej. Mam do nich żal, nawet po upływie lat. Ale wiem, że muszę napisać ten list. By rozliczyć się z przeszłością i dać Wam przestrogę..."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Miałam dobre dzieciństwo, dopóki nie urodziło mi się rodzeństwo
Byłam jedynaczką przez wiele lat. Chciałam mieć rodzeństwo i dopytywałam o to rodziców, ale oni ze smutną miną mówili, że to nie takie proste. Wiem, że ojciec bardzo chciał mieć syna, który będzie do niego podobny, bo ja byłam do mamy. Do tej pory miałam dobre dzieciństwo. Nie było idealnie, ale czułam się kochana i dostrzegana. Nie było bogactwa, ale żyliśmy na dobrym poziomie.
Wszystko zmieniło się, pod koniec podstawówki, kiedy to mama urodziła bliźniaki. Wszyscy w euforii, ja też, bo w końcu mam rodzeństwo i to dwóch braci. Tata chodził dumny jak paw, mama nieco zmęczona i znerwicowana, ale jednak szczęśliwa. No i ja, bo wreszcie jestem starszą siostrą.
Jednak sielanka nie trwała długo, gdyż na mnie zaczęło spadać coraz więcej obowiązków. Dawniej czasami pomagałam w domu, teraz codziennie i to jeszcze w opiece nad braćmi. Jednak nie narzekałam, cieszyłam się, choć rodzice tylko wymagali, a nie dawali mi z siebie praktycznie nic.
Na wakacjach między podstawówką, a liceum rodzice oświadczyli, że pójdę do szkoły z internatem. Nie do placówki blisko domu z przyjaciółmi, ale do szkoły oddalonej o 80 km od domu, gdzie ani miasta ani rówieśników nie znałam. Zaczęłam prosić i płakać, by mnie tam nie posyłali. Oni rzekli tylko, że nie mają czasu się mną zajmować i pilnować, gdyż bliźniaki są bardzo wymagające.

Nie chce mieć nic wspólnego z rodzicami
Tak więc na początku roku szkolnego, rodzice odwieźli mnie z rzeczami i tam pozostawili. Płakałam i błagałam, aby mnie tam nie zostawiali. Niestety, nie chcieli słuchać, tylko z beznamiętnym wyrazem twarzy się odwrócili i pojechali. Pierwszy rok był trudny. Ja nie przyzwyczajona do tylu obcych ludzi, z rówieśnikami, którzy się znają i miastem, które mnie przerażało.
Jednak później było już tylko lepiej, więc do domu wracałam niechętnie i coraz rzadziej, zwłaszcza w wakacje robiłam wszystko, by w domu było mnie jak najmniej. Zwykle spędzałam czas u babci, ale ona nie zdołała przemówić do rozumu rodzicom. Teraz, kiedy już skończyłam szkołę, to praktycznie wcale nie odwiedzam rodziców. Mam do nich żal, że uznali mnie za problem i mnie nie kochali.
Amelia