"O zdradzie Pawła wiem od dawna. Nigdy nie był tak naprawdę w stu procentach wierny. Już po ślubie patrzył za innymi, wodził nosem za spódniczkami, ale mieliśmy małe bliźniaki, więc nie chciałam się rozstawać. Klasyczny przypadek. W naszym związku było raz lepiej, raz gorzej, ale kochałam go. Jednak, gdy dowiedziałam się z kim zdradził mnie ostatni raz, to wiedziałam, że zemsta musi być słodka i nie pozwolę nigdy więcej na to, aby ktoś cierpiał."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mąż niewierny
Paweł chyba nigdy mnie nie kochał. Może tylko na początku. Bardzo się zmieniłam po ciąży, nabrałam wagi i nawet moja twarz zmieniła kształt. Cóż, byłam zwyczajnie słodką kulką. Ale dzieci i męża traktowałam jak bogów. Kochałam zawsze męża i nigdy nie myślałam nawet o zdradzie. Ale on owszem. Uwielbiał i nadal uwielbia kobiety. Niestety głównie te szczupłe, chude jak przecinek. Wiem, że się trochę zapuściłam, ale cóż... Bliźniaki to nie takie łatwe są w wychowywaniu. To człowiek nie ma czasu na nic, a gdzie tamy myśleć o fitnessie.
Niestety ostatnia zdrada męża zabolała mnie do żywego. Bo... z moją fryzjerką. Niestety ta zdrada zabolała mnie bardzo, bo fryzjerka Anka wiedziała, że to mój mąż, ale bez skrępowania z nim flirtowała, a później jeździli razem do hotelu. Serce mnie bolało, ale obiecałam sobie, że na pewno zrobię coś, co popamięta mój mąż i fryzjerka.

Zemsta najlepiej smakuje na zimno
Dowiedziałam się, kiedy mąż ma wizytę u Anki na strzyżenie. Okazało się, że w tym samym dniu, co ja umówiłam się na podcinanie końcówek. Usiadałam z dumą na fotelu i czekałam na dogodny moment. Anka obcinała włosy mojego męża i puszczała mu raz za razem oczka w lustrze. W gardle mnie ściskało, ale wytrzymałam, żeby nie wstać i jej nie palnąć. Gdy zapytała mnie, czy podoba mi się nowa fryzura męża, to wstałam z fotela i na cały głos powiedziałam:
To chyba to ja Ci powinnam zadać to pytanie, Anno. Niedługo chyba wychodzisz za mąż z tego co mi wiadomo. Szkoda, że Twój wybranek już ma żonę.
Paweł zbladł. A ja śmiałam się do rozpuku. Anka próbowała mnie zaciągnąć na zaplecze, ale ja wyszłam, rzucając banknotami na receptę. Zanim mąż wrócił, miał już spakowane walizki.
Anka wydzwaniała do mnie jak szalona, próbowała mi wytłumaczyć, przeprosić. Mówiła też, że narobiłam jej wstydu.
Czekam na rozprawę rozwodową. Anka podobno zwija interes, bo klienci się oburzyli, że robiła kogoś małżeństwo, a niby taka święta. Cóż, a ja w głębi cieszę się, że w końcu zrobiłam coś ze zdradami mojego męża, bo od dawna mnie to męczyło. Teraz niech ponosi konsekwencje swoich zdrad. Ja niedługo będę wolną kobietą.
Beata