"Ostatnio miałam wrażenie, że Kacper się ode mnie odsunął. I to tak kompletnie bez powodu. Zaczęło się tak naprawdę od naszego wspólnego wyjazdu za granicę. Po raz pierwszy byliśmy ze sobą tak długo. Zazwyczaj on zostawał u mnie na jedną noc, ale praktycznie wtedy nie spaliśmy. Bo tego czasu było zawsze za mało. Teraz mieliśmy go dużo. Pomyślałam nawet, że może za dużo? Że się mną znudził? Ale on chce mnie zostawić z innego powodu. I ja już wiem, o co chodzi. Jak może mu to aż tak bardzo przeszkadzać?"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Myślałam, że to ten jedyny
Ja naprawdę miałam wrażenie, że my do siebie idealnie pasujemy. Zresztą nie tylko ja miałam takie wrażenie. Wszyscy nasi znajomi zawsze nam to powtarzali, że drugiej takiej pary jak nasza po prostu nie ma.
Fakt, że trudno było zweryfikować tę relację ze względu na to, że jednak nigdy nie doświadczyliśmy problemów codzienności.
Spędzaliśmy ze sobą czas głównie w ciągu dnia, ewentualnie w weekendy, ale wtedy też tego czasu było dla nas za mało, więc nawet się nie zdrzemnęliśmy.
Przyszedł czas weryfikacji
Choć to i tak nie to samo, co zwykła codzienność. Bo wybraliśmy się na tygodniową wycieczkę. No i wiadomo, wtedy też nie trzeba myśleć o problemach. A ja nawet nie spodziewałam się, że jakieś problemy się pojawią.
Jechałam tam z nastawieniem na super zabawę i ekstra wypoczynek.
Mieliśmy piękny apartament i nareszcie mogliśmy spędzić ze sobą cały tydzień, bez żadnych przerw. I w dzień i w nocy.
Nie wiedziałam nawet, że to może być takie wyzwanie.

Mój partner był coraz bardziej sfrustrowany
Zdarzało się, że ja przebudzałam się o 5, a jego już obok mnie nie było. Wstawał coraz wcześniej i na początku myślałam, że po prostu drinkuje, a on był już na siłowni.
Zawsze bardzo dbał o siebie i siłownia to był jego drugi dom, ale teraz mieliśmy okazję spędzać czas ze sobą, to mogło poczekać. A on uciekał ode mnie skoro świt, a nawet jeszcze zanim wzeszło słońce.
W końcu zapytałam, o co tak naprawdę chodzi. Ale jego odpowiedź mnie mega zszokowała. Powiedział, że gdyby miał tak ze mną żyć na co dzień, to zwyczajnie nie dałby rady.
Nie musiałam długo zastanawiać się nad tym, co właściwie ma na myśli. Szybko wyznał, że ja chrapię.
Oczywiście nie wiedziałam o tym, bo nie miałam jak tego zweryfikować, ale on twierdzi, że totalnie daje rady przy mnie spać.
Uznał nawet, że ten problem jest dla niego tak poważny, że na poważnie zaczął myśleć o rozstaniu.
Jak może mu to aż tak bardzo przeszkadzać? Poza tym nie dał mi nawet szansy, żebym skonsultowała to z jakimś lekarzem. Pojawia się na horyzoncie pierwszy problem, a on już mnie skreśla. To ma być miłość?
Martyna