"Mój sposób na udane małżeństwo? Wakacje kilka razy w roku bez mojego nudziarza i niezobowiązujące komplementy, drinki i długie spacery na egzotycznych wyspach z nieznajomymi facetami. Czy robię coś złego? Chyba nie, bo po tych kilku dniach wracam do domu i jestem najlepszą żonką oraz matką! To mój sposób na rozładowanie stresów i wszystkich emocji, które się kumulują w głowie na co dzień! W tym roku planuję wyjazd z psiapsiółką, więc będziemy balować do rana!"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mój Paweł to mega nudziarz
Jak wychodziłam za mąż, to myślałam, że Paweł to facet nie z tej ziemi. Szybko się okazało, że jak stare porzekadło mówi: jak już masz, to się nie starasz, sprawdziło się w stu procentach. Mój mąż przestał być romantyczny i ciągle żył tylko doczesnością. A ja wciąż młoda i zwariowana. Nawet dzieci mi w tym nie przeszkodziły.

Chciałam żeby mój mąż dbał o mnie jak na początku randkowania, ale to się raczej już nie sprawdzi. Dlatego wymyśliłam sobie taki plan, że będę co roku jeździć na wakacje i szaleć do bólu! Nie ograniczam się na wakacjach - imprezuję, piję drinki, podrywam mężczyzn, ale nic więcej nie robię. Po prostu lubię czuć się podrywana i w pewien sposób pożądana.
Wolę poflirtować kilka dni w roku niż się rozwodzić
Nie ma w tym nic złego. Paweł i tak nie chciałby jechać ze mną, a poza tym dobrze jak zostanie z dziećmi, a nie trzeba szukać niani. Same plusy! A przecież drobny flirt, czy parę komplementów, to chyba jeszcze nie zdrada, co? Chyba każdy chciałby czuć się taki dopieszczony, więc nie widzę w tym żadnego problemu. To mój mały sekret z przyjaciółką.
W tym roku jedziemy na Malediwy i już się nie mogę doczekać, aż pogadam z tymi wszystkimi lokalnymi przystojniakami. A nie brakuje ich tam! Mamy już przygotowany plan imprezowych miejscówek i liczę, że będziemy się świetnie bawić. Polecam wam ten sposób!
A po urlopie znów wrócę do Polski i będę przykładną żoneczką, bo właśnie takiej oczekiwał mój mąż. Czasem trochę myślę, o tym, że powinnam odejść, ale nie chcę tego robić, bo zbyt wiele mam do stracenia.
Ilona