"Ola to bałaganiara. Już jak była dzieckiem, to ja zawsze musiałam po niej wszystko sprzątać, żeby rodzice się nie złościli. Teraz, gdy ma 20 lat i zaczęła studia w Warszawie, to przygarniam ją co weekend, żeby dziewczyna uciekła na trochę z prowincji i poczuła smak dorosłego życia w stolicy. Rzecz w tym, że młoda w ogóle nie sprząta, zostawia wszędzie brudne ubrania i jeszcze sprowadza co tydzień nowego chłopaka. Co to ma być? Nie będę potem przed matką się tłumaczyć, jak Olka wróci w ciąży z nie wiadomo kim..."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Chciałam pomóc siostrze
Wyprowadziłam się kilka lat temu i z rodzicami została nastoletnia Ola. Wiedziałam, że prędzej, czy później też będzie chciała się zerwać z chaty i uwolnić od naszych apodyktycznych rodziców. Wcale się nie dziwię, bo i ja nie miałam łatwo, gdy chciałam się wyprowadzić z domu. Dałam mamie jednak słowo, że zajmę się młodą, gdy dostała się na studia do Warszawy.
Na początku było nieźle, przyjeżdżała co dwa tygodnie na weekend, uczyła się, trochę imprezowała. Ale życie w wielkiej stolicy jej zaszumiało w głowie i teraz przyjeżdża nawet na 3-4 dni, sprowadza chłopaków, mało co się uczy i zawala terminy. Wiem, że chce się wyszaleć, ale... Spokojnie, musi też się czegokolwiek nauczyć. Próbowałam jej jakoś wytłumaczyć, że młodość ma swoje prawa, ale, że musi zadbać o swój rozwój. Ale nic nie słucha... Wchodzi i wychodzi z mojego domu jak by mieszkała w hotelu. Nie sprząta, nie gotuje, nic nie robi. Wstyd!

Martwię się o nią, a ona się buntuje
Siostra cały czas uważa, że przesadzam i zarzuca mi, że nie chcę po prostu, żeby przyjeżdżała. Tłumaczyłam jej, że boję się o to, że sypiając z różnymi facetami może nabawić się jakiejś krzywdy, a może nie daj boże zajść w ciążę. Przykro mi było, gdy powiedziała, że jestem stara i po prostu się nie znam. Dzieli nas zaledwie 6 lat. Nie chcę być zmuszona, aby powiedzieć matce, co tak naprawdę robi w stolicy jej malutka córeczka - jak to ona mówi, gdy dzwoni.
Ostatnio znowu przesadziła. Rano wstaję i patrzę, a ona w łóżku z dwoma kolegami. Niby powiedziała, że nic się nie działo, ale ja już swoje wiem. Czy ona się kiedykolwiek wyszumi? Jak przemówić jej do rozsądku, żeby znów była tą spokojną Olą, a nie drapieżną Aleksandrą... Nie mam już sił, ale boję się dalej być za nią odpowiedzialna, bo nie wiadomo co jej do głowy strzeli.
Gośka