„W każdej rodzinie można doszukać się sytuacji, które w żadnym wypadku nie są powodem do dumy i najchętniej chciałoby się o nich zapomnieć. U mnie też nie było kolorowo, ale moja Mama skrywała to w tajemnicy przez wiele lat. Prawdę poznała dopiero po śmierci Babci i choć o zmarłych nie powinno się mówić źle, to po tym, co usłyszałam, całkowicie zmieniłam o niej zdanie. Jak ona mogła potraktować tak swoją jedyną córkę?”
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Typowa polska rodzina, jakich wiele
Moja Babcia była dla mnie jedną z najważniejszych osób w życiu i nigdy nie mogłam powiedzieć o niej ani jednego złego słowa. Czasem nawet bywało tak, że z Mamą miałam ciche dni i nie chciało mi się wysłuchiwać jej złotych rad, ale słowo Babci było święte. Dlaczego? Ano dlatego, że Babcia traktowała mnie, jak równą sobie, nawet kiedy byłam dzieckiem, a następnie przechodzącą kres buntu nastolatką.
Babcia była też dla mnie ogromnym wsparciem, gdy między rodzicami działo się nie najlepiej. Ojciec chorował na najpopularniejszą chorobę większości tatusiów w tym kraju, czyli słabość do alkoholu, co często kończyło się domowymi awanturami. Gdy byłam gówniarą, to było mi wszystko jedno, czy się kłócą, czy nie – miałam swój świat no i Babcię, na którą zawsze mogłam liczyć.
Dopiero dorastając, zastanawiałam się, dlaczego Mama wciąż z nim jest i godzi się na to, żeby tak źle ją traktował. Dźwigała tak zwany krzyż, choć nie musiała. Mieszkaliśmy w mieszkaniu, które dostała od swoich dziadków, więc nie musiała martwić się podziałem majątku itd. Mimo wszystko ciągle z nim była...
canva.com
Zawiedziona wnuczka: „Moja Babcia nie była dobrym człowiekiem”
Finał tego nieszczęsnego małżeństwa był taki, że ojciec zapił się na śmierć. Może to dziwnie zabrzmi, ale nikt po nim nie płakał, a wręcz przeciwnie. Ja, Mama i pół rodziny odetchnęliśmy z ulgą, że ten koszmar dobiegł już końca. Niedługo później odeszła też moja ukochana Babcia, przez co znów zbliżyłam się do Mamy.
Wtedy też zaczęłam drążyć i wypytywać, dlaczego nigdy nie odeszła od ojca i przez wiele lat znosiła te upokorzenia, zarówno w czterech ścianach, jak i nierzadko w miejscach publicznych oraz na rodzinnych uroczystościach, na których pojawiał się alkohol. Jej wyznanie sprawiło, że całkowicie zmieniłam zdanie o mojej kochanej Babci.
Mama cierpiała i niejednokrotnie myślała o rozwodzie, ale Babcia robiła wszystko, żeby tylko do niego nie doszło. Dla niej ważniejsze było to, co ludzie powiedzą na rozpad małżeństwa, a nie to, co mówią o ciągłych alkoholowych awanturach.
To właśnie Babcia wmawiała mojej Mamie, że taki jej żywot i każdy dźwiga swój życiowy ciężar, a że ona wylosowała akurat taki, to musi z nim żyć. Mama cierpiała z powodu Babci i przez tyle lat nie miała odwagi się sprzeciwić. Dla mnie zawsze będzie najsilniejszą kobietą pod słońcem.
Zawiedziona wnuczka