"Nigdy w życiu bym się tego nie spodziewała. Od zawsze trzymałam Jarka krótko i to był idealny przepis na udane małżeństwo. Na stare lata mojemu mężowi zachciało się rozwodzić! Niedawno skończył 70 lat. Wczoraj wszedł do pokoju i oznajmił, że się ze mną rozwodzi. Powiedział to w taki spokojny sposób. Ale jak podał powód, dla którego chce ode mnie odejść, to o mało nie spadłam ze śmiechu z fotela. Przecież on już do tych spraw się nie nadaje!"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mąż chce się za mną rozwieźć
Od początku małżeństwa postawiłam Jarkowi sprawę jasno, ma się mnie słuchać i tyle. Ja wiem, że jak się mężczyźnie, choć trochę popuści, to on to może wykorzystać i całkowicie się rozbestwić. Na początku się buntował, ale tak naprawdę nie miał wyboru. W końcu przyzwyczaił się do takiego porządku rzeczy. Ta metoda skutkowała przez lata i dobrze nam się żyło.
Jarek pracował w gminie, ja kierowałam domem. Dwójka dzieci szybko poszła na swoje i mieliśmy spokój. Kiedy mąż przeszedł na emeryturę, wydawało mi się, że mam nad nim jeszcze większą kontrolę, życie było idealne i poukładane. Sąsiadka mi dawniej mówiła, żebym może nie trzymała Jarka tak krótko, ale ja wiem swoje. Wiem, że niektóre kobiety pobłażają swoim mężom i kiepsko na tym wychodzą.
Początkowo zdziwiło mnie to, że Jarek oznajmił, że będzie składał papiery rozwodowe. Przez całą noc rozmyślałam, gdzie popełniłam błąd i w końcu wymyśliłam. Po prostu straciłam czujność. Tak dobrze nam się układało, Jarek chodził jak w zegarku i zapomniałam o tej kontroli. Niepotrzebnie wysyłałam go na zakupy, mogłam chodzić sama. Okazuje się, że omamiła go Janina z małego warzywniaka przy dworcu.

Uśmiałam się, gdy podał powód, dla którego chce się rozwieźć
Jarek powiedział, że się zakochał. No pomyślałam, że padnę. Oznajmił, że się wyprowadza, do Janiny. Zaczęłam się śmiać, przecież mąż już od lat nie stawał na wysokości zadania! I co on z tamtą będzie robił? Chłop przecież skończył 70 lat!
Nie wiem, co mam teraz robić. Czy się wściekać i nie zgadzać się na rozwód, czy wywalić go z domu i niech idzie do tej poławiaczki starych facetów? Ale co ludzie powiedzą? Tym się najbardziej martwię, że będą się ze mnie śmiać.
Co mu do łba strzeliło na stare lata? Przecież mieliśmy wszystko poukładane, dom zawsze był zadbany, obiad ugotowany, niczego mu nie brakowało.
Ale tej Janinie, to ja nie odpuszczę. Taka cicha woda, taka kulturalna i miła. Kto by to pomyślał? Mąż jej zmarł dawno, z 20 lat temu. Nigdy nie było słychać, żeby jakiś romans miała. A tu na mojego się uwzięła. Nie wiem, co wymyślę, ale na pewno nie ujdzie jej to płazem.
Katarzyna