„Wiem, wiem... Nastoletnie lata rządzą się swoimi prawami. Sama też kiedyś byłam młoda i kombinowałam, ile się dało. Również miałam swoje sekrety przed rodzicami. Ale nie oszukujmy się. Kiedyś było zupełnie inaczej. Czasy się zmieniły, a dziś jest bardzo niebezpiecznie. Nie mogę uwierzyć, że moja córka tak się zachowała i że poznałam prawdę w TAKI sposób!”
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Sama też byłam młoda
Słowem wstępu — jak każdy rodzic nastolatki — sama też kiedyś byłam młoda i kombinowałam, ile się dało. Też miałam swoje sekrety przed rodzicami i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nastoletnie lata rządzą się swoimi prawami. Do dziś z uśmiechem na ustach wspominam wyjazd pod namioty z chłopakiem, gdy nasi rodzice myśleli, że jesteśmy na wycieczce szkolnej.
Jednak nie oszukujmy się. Kiedyś było zupełnie inaczej. Czasy się zmieniły i dziś tyle niebezpieczeństw czyha na młode dziewczyny. Co rusz słyszy się w mediach o jakimś wariacie, który ni stąd, ni zowąd zrobił komuś krzywdę.
I choć jako matka kładę szczególny nacisk na to, by moja córka była rezolutna i nie popełniała głupich błędów, których będzie żałować przez całe życie, gdzieś popełniłam błąd. Mimo wszystko muszę przyznać, że nieźle to sobie zaplanowała!

Córka mnie oszukała
Jakieś dwa tygodnie temu Gabi zapytała, czy może jechać pociągiem z Zuzą — swoją przyjaciółką z dziecięcych lat — do jej cioci w góry. Początkowo nie chciałam wyrazić zgody, ale Gabrysia ma już 16 lat i obiecała, że nie pożałuję, jeśli się zgodzę. Oczywiście postanowiłam przedzwonić do tej ciotki, żeby upewnić się, czy obecność mojej córki nie będzie stanowić dla niej problemu.
Zuza podała mi do niej numer, a ja upewniłam się, że ciocia rzeczywiście istnieje i nie ma nic przeciwko przyjazdowi Gabrysi. Do teraz nie mam pojęcia, kim była kobieta, z którą rozmawiałam przez telefon. Brzmiała tak dojrzale i naturalnie, że nie wydaje mi się, żeby to była któraś z dziewczynek.
Gabi dała mi znać, że szczęśliwie dotarły na miejsce. Miały wrócić za dwa dni. Nie chciałam zawracać jej głowy, więc jakoś szczególnie nie wydzwaniałam. Ależ się zdziwiłam, gdy gdzieś w internecie przypadkowo trafiłam na nagranie z warszawskiego (!) koncertu jej idola, na którym moja Gabrysia, wraz ze swoją przyjaciółką stały w pierwszym rzędzie. Fakt faktem, jego muzyka jest bardzo wulgarna i złoszczę się na Gabi, gdy puszcza ją na cały regulator.
Zastanawiam się, dlaczego nie miała do mnie na tyle zaufania, żeby powiedzieć mi prawdę? Gdzie jako matka popełniłam błąd? Czy powinnam ją ukarać? Doradźcie coś, bo oszaleję!
Maria