Czytelniczka zastała dziadka z Parkinsonem w domu opieki za 5 tys. zł leżącego na podłodze, bez leków i pomocy

Czytelniczka zastała dziadka z Parkinsonem w domu opieki za 5 tys. zł leżącego na podłodze, bez leków i pomocy

Czytelniczka zastała dziadka z Parkinsonem w domu opieki za 5 tys. zł leżącego na podłodze, bez leków i pomocy

Canva

"Oddaliśmy dziadka Józefa do domu opieki, bo stan jego zdrowia zaczynał się pogarszać, a my nie mieliśmy warunków do tego, aby się nim zajmować. Myślałam, że dziadek będzie mieć tam dobrą opiekę. Niestety, bardzo się myliłam".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Stan zdrowia mojego dziadka nagle się pogorszył

Dziadek zawsze z nami mieszkał i zarażał w całym domu pozytywną energią oraz uśmiechem. Lata jednak mijały, a stan zdrowia dziadka Józefa nagle zaczął się pogarszać. Zaczęło się od problemów z chodzeniem, a później doszły inne poważne dolegliwości, które z biegiem czasu się nasilały.

Reklama

Gdy dziadek skończył 80 lat, wtedy wszystko zaczęło się zmieniać, bo zachorował na Parkinsona i potrzebna mu była opieka 24 godziny na dobę. W sytuacji, w której rodzice pracują, a ja studiuję, nie było takiej możliwości, żebyśmy się cały czas dziadkiem zajmowali. Początkowo zatrudniliśmy opiekunkę, ale nie byliśmy zadowoleni z jakości świadczonych przez nią usług. Tak naprawdę, to ona tylko udawała, że pracuje.

W końcu znajomi polecili nam pewien prywatny dom opieki, w którym dziadek miałby kontakt z rówieśnikami i pomoc lekarza oraz pielęgniarek. Cena była dość wysoka, bo 5 tys. złotych miesięcznie, ale dziadek sam przyznał, że widzi, że jest nam ciężko i przecież będziemy go odwiedzać, więc on się zgadza.

Reklama

Starszy mężczyzna siedzi na wózku Canva

Reklama

Dantejskie sceny w domu seniora

Pierwszy raz, gdy przywieźliśmy dziadka, wszyscy byliśmy pozytywnie zaskoczeniu panującymi tam warunkami. Dziadek dostał pokój dwuosobowy obok jakiegoś miłego starszego pana.

Reklama

Po ustaleniu wszystkich formalności i spraw związanych z dawkowaniem leków i chorobami dziadka z lekarzem prowadzącym, usłyszeliśmy, że w umowie codziennie jest wizyta lekarska i rehabilitacja. Później pożegnaliśmy się z dziadkiem i wróciliśmy do domu.

Reklama

Początkowo odwiedzaliśmy dziadka raz w tygodniu w soboty i za każdym razem, dzień wcześniej zapowiadaliśmy, że przyjedziemy. Przez pierwsze trzy miesiące było okej. Nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń.

Wszystko jednak zmieniło się wtedy, gdy najpierw nie przyjechaliśmy przez trzy tygodnie, bo byliśmy chorzy, a potem nie zapowiedzieliśmy naszego przyjazdu do dziadka. Gdy tylko przekroczyłam próg tego domu opieki i weszłam do pokoju mojego dziadka, natychmiast się popłakałam. Jak oni mogli doprowadzić do takiej sytuacji? To niepojęte, co tam się działo.

Mój dziadek leżał przewrócony na podłodze z brudnymi pieluchami. Widziałam, że bardzo płakał, bo od kilku godzin w ciągu dnia, nikt nie udzielił mu pomocy. Dopiero po mojej interwencji mu pomogli. Później z nim porozmawiałam i okazało się, że jest zaniedbywany, ale wcześniej bał się nam o tym powiedzieć, bo mu w tym domu zakazali.

Co więcej, okazało się, że dziadek jest kąpany dopiero przed naszym przyjazdem, a poza tym nie dostaje leków, które są mu przepisane. Gdy coś go natomiast boli, pielęgniarki faszerują go silnymi lekami na uspokojenie. Nie spodziewałam się, że takie dantejskie sceny mają miejsce w takich domach opieki. Przecież to mogło skończyć się tragedią...

Ania

Agnieszka Chylińska jak babcia? W tej stylizacji bliżej jej do seniorki, niż rockmenki!
Źródło: instagram.com/agnieszka.chylinska/
Reklama
Reklama