„Po kim, jak po kim, ale po mojej babci czegoś takiego zupełnie się nie spodziewałem. Niestety dałem się nabrać! Możecie sobie wyobrazić, jak się to skończyło! Nie chcę już mieć nic wspólnego z tą kobietą. W głowie się nie mieści, jak można własnego wnuka w takie coś wrobić...”
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Myślałem, że babcia będzie kochać swojego wnuczka bez względu na wszystko
Mam na imię Kuba, mam 16 lat i lubię czytać książki. W wolnym czasie, poza literaturą, interesuję się grą na gitarze. Jestem zwyczajnym nastolatkiem, a od niedawna mam chłopaka. Ku mojemu zdziwieniu w szkole nikt nie robi sobie z nas żartów, nikt nie dokucza. Rodzice też zaakceptowali moją orientację. Brat również nie ma z tym żadnych problemów.
Jednak moja babcia to kobieta, która ma w głowie zakorzenione jakieś średniowieczne myślenie. Myślałem, że będzie kochać swojego wnuczka bez względu na wszystko. Przecież to, że wolę chłopców, wcale nie czyni mnie jakimś gorszym. Wszyscy jesteśmy różni, mamy różne preferencje w różnych dziedzinach życia. Bardzo ciężko mi się z tym pogodzić.
Początkowo rodzice namawiali mnie, żebym nie mówił otwarcie babci o swoim chłopaku, bo chcieli oszczędzić mi nerwów. Niestety wolałem postawić na swoim i od tamtej pory przy każdej okazji spotykam się z niesympatycznym traktowaniem z jej strony.

W głowie się nie mieści, że można własnego wnuka w takie coś wrobić
Od pewnego czasu mam z babcią bardzo ciężki kontakt, choć zanim dowiedziała się o mojej orientacji, traktowała mnie z czułością. Ostatnio zaproponowała mi, żebyśmy wspólnie pojechali w góry, żeby zażegnać spór i poprawić naszą relację. Bardzo się ucieszyłem, bo miałem nadzieję, że spędzimy wspólnie miło czas i nasz kontakt ulegnie poprawie.
Pełen nadziei wsiadłem do samochodu i całą drogę rozmawialiśmy, jak gdyby nigdy nic. Wszystko wskazywało na to, że będzie super. Niestety dałem się nabrać! Po kim, jak po kim, ale po mojej babci czegoś takiego zupełnie się nie spodziewałem. Wiedziałem, że coś jest nie tak, gdy dotarliśmy na miejsce. Zamiast w góry, babcia dojechała na Jasną Górę, gdzie miała umówione spotkanie z księdzem, który miał wypędzić ze mnie „złe demony”.
Oczywiście sprzeciwiłem się temu cyrkowi i powiedziałem jej, że jest okropnym człowiekiem. Zadzwoniłem do rodziców, którzy na wieść o tym, że nie jesteśmy w górach, tylko na Jasnej Górze, strasznie się wkurzyli. Tato powiedział, że po mnie przyjedzie, żebym nie musiał znów przechodzić takiego koszmaru. Nie chcę już mieć nic wspólnego z tą kobietą.
Kuba, 16 l.