"A wszystko zaczęło się od tego, że miesiąc temu w naszym bloku był przegląd kominiarski... Panowie regularnie chodzą i sprawdzają swoimi czujnikami drożność przewodów. Takie domowe sprawy zazwyczaj ogarniam ja, bo mam home office, a mąż jest w biurze do 17. I klops. Stało się... To miała być moja słodka tajemnica, a teraz mam takiego stresa! Musiałam zrobić test ciążowy i wyszło, że spodziewam się dziecka... Problem w tym, że nie wiem czyjego..."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Straciłam głowę dla kominiarza
Czemu akurat ja musiałam mieć takiego pecha! Jestem rok po ślubie, kocham swojego męża i nie w głowie mi żadne romanse niuanse... Nie planowałam też go zdradzać, samo tak wyszło, gdy chwilowo całkowicie straciłam rozum.
Akurat miesiąc temu administracja rozwiesiła kartki, że będzie u nas przegląd kominiarski. Panowie regularnie chodzą i sprawdzają profesjonalnymi czujnikami drożność przewodów kominowych i czy gaz się nie ulatnia. Zazwyczaj to ja podpisuję papier, bo i tak jestem w domu; mąż wraca z biura dopiero do 17.
W głębi duszy aż podskoczyłam na widok ogłoszenia, bo pamiętam, że w naszym bloku zawsze chodził taki młody, bardzo przystojny chłopak... Wyglądał jak Jacob ze "Zmierzchu". Aż kolana mi miękły na jego widok! Z przyjemnością patrzyło się na jego muskuły, okryte czarnym t-shirtem z napisem "Kominiarz".
Tym razem też przyszedł, i to w pojedynkę, bo jego brzuchaty towarzysz musiał pilnie wracać do domu. "Jacob" manewrował czujnikiem sam, a ja stałam i patrzyłam. Przypadkiem wpadliśmy na siebie w kuchni... i nie mam pojęcia, jak to się stało, ale wylądowaliśmy na stole. No i klops.
Mąż też wieczorem ucieszył się z mojego nastroju. To był bardzo ekscytujący dzień. Miałam wyrzuty sumienia, że tak straciłam głowę dla nieznajomego, w dodatku sporo ode mnie młodszego mężczyzny, ale czasu nie da się cofnąć.

Zaszłam w ciążę i nie wiem z kim
Trzy tygodnie po tym przeglądzie zaczęłam się denerwować, bo spóźniał mi się okres... To nowość, bo zazwyczaj wszystko jest jak w zegarku. Przerażona, pognałam do apteki po test ciążowy i stało się! Moje obawy się potwierdziły. Dwie kreski jak malowane!
Teraz mam zgryza, co robić... Nie mam pojęcia, który z nich jest ojcem. To miała być moja słodka tajemnica, a teraz jestem w ogromnym stresie. Na testy genetyczne mnie nie stać, poza tym nie wiem, czy da się je zrobić całkowicie dyskretnie...
Mąż, oczywiście, ucieszy się z dziecka, ale czy nie będzie nic podejrzewał?! On jest niebieskookim blondynem, ja też mam jasne oczy... A "Jacob" ma kruczoczarne włosy i piwne oczy. Jeśli to nie jest dziecko mojego męża, genetyka od razu nas zdradzi!
Masakra, w życiu tak bardzo nie narozrabiałam... Jak mam ratować małżeństwo i zatuszować sprawę niepewnego ojcostwa?
Anonimowa czytelniczka