"Uważam, że w tych wyborach, jak jeszcze w żadnych innych, ważne jest to, żeby dużo ludzi oddało głos. Czasem jednak jest tak, że ktoś chciałby zagłosować, ale zwyczajnie nie ma, jak dojść do lokalu, bo siły witalne już nie te. Myślałam o tym, co mogę zrobić, żeby jakoś wspomóc moją lokalną społeczność i wymyśliłam, że pomogę starszym sąsiadom i zawiozę ich na wybory! Efekty mojego pomysłu mnie zaskoczyły!"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Zapytałam mojej sąsiadki, czy ma jak pójść na wybory
Wielkimi krokami zbliżają się wybory, które odbędą się już w tę niedzielę. Zawsze interesowałam się tym, co się dzieje w moim kraju. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem patriotką i to, kto rządzi Polską, nie jest mi obojętne. Jednak nie jestem politykiem ani nikim takim i nie działam w żadnych organizacjach.
Uważam, że w tych wyborach, jak jeszcze w żadnych innych, ważna jest frekwencja. Niestety niektórzy chcieliby zagłosować, ale zwyczajnie nie są w stanie, bo np. nie mają siły dojść do lokalu wyborczego.
Myślałam o tym, co mogę zrobić, żeby jakoś wspomóc moją najbliższą społeczność i wymyśliłam, że pomogę starszym sąsiadom i zawiozę ich na wybory!
Najpierw odezwałam się do sąsiadki z mojej klatki, którą spotkałam na spacerze. Pani Czesława to starsza osoba, porusza się o balkoniku i wychodzi z domu bardzo rzadko, bo każde wyjście wiąże się z niewyobrażalnym dla niej wysiłkiem. Nasz lokal wyborczy znajduje się od naszego bloku ok. 500 metrów. Dla zdrowego człowieka to niedaleko, jednak dla osoby z niepełnosprawnościami dojście tam to ogromny wysiłek.
Pani Ceniu, jakie ma pani plany na niedzielę? Mogę podwieźć panią na wybory?
- zaproponowałam.
O jak świetnie! Bardzo mi miło, bardzo pani dziękuję! Rzeczywiście chciałam zagłosować, ale strasznie nie chce mi się tam iść!
- pani Czesława bardzo ucieszyła się z mojej propozycji.
Umówiłam się zatem z panią Cenią, że ją podwiozę. Dla mnie to żaden wysiłek, a radość ze sprawienia starszej osobie radości była ogromna.
Chcę pomóc starszym sąsiadom i zawiozę ich na wybory!
Zaskoczyło mnie to, że pani Czesława tak entuzjastycznie zareagowała na moją propozycję. Stwierdziłam, że może takich potrzebujących starszych osób jest więcej i postanowiłam działać.
Puściłam wici i popytałam swoich sąsiadów, czy może znają jeszcze kogoś, kto potrzebuje pomocy. Okazało się, że pani Cenia przyjaźni się z panią Halinką z bloku obok, która też chciałaby zagłosować, ale nie ma, kto jej zawieźć.

Pani Halinka z kolei zna panią Wiesławę, która też chętnie skorzystałaby z takiej pomocy. Z kolei Wiesława ma brata na sąsiednim osiedlu w naszym mieście, który jest starszy i schorowany, ale też chętnie by zagłosował, gdyby miał kto go odwieźć.
I tak od słowa do słowa zebrałam aż kilkadziesiąt osób, z którymi umówiłam się na niedzielę! To naprawdę sporo osób, a to już wymaga planowania. Od kilku dni planuję więc dokładnie kursy samochodem, kiedy kogo zawiozę i w jakich godzinach.
Sama byłam zaskoczona sukcesem swojego pomysłu! Co prawda wcześniej miałam w planach w niedzielę pójść na długi spacer, ale musiałam zmienić plany. Cóż, wygląda na to, że czeka mnie pracowita niedziela.
Jednak jestem pewna, że warto! Uważam, że taka pomoc to mój społeczny obowiązek. Poza tym radość z pomagania innym jest naprawdę ogromna. Już nie mogę się doczekać!
Mieszkanka miasteczka w województwie mazowieckim