"Przyznam szczerze, że mnie zatkało po tym, co usłyszałam. Miałam ją za dziewczynę na poziomie, a tu coś takiego! Nie wiem, co mam, o tym myśleć i co mam jej odpowiedzieć! I przede wszystkim, czy mam wyrazić zgodę na jej prośbę! Aż strach się bać, co ona zamierza!"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Sąsiadka rozstała się z facetem. Zapukała do moich drzwi
Od czterech lat mieszkamy razem z mężem w naszym pierwszym własnym mieszkaniu. Uważam, że stosunki sąsiedzkie są bardzo ważne i lepiej z każdym sąsiadem żyć dobrze, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy potrzebować czyjejś pomocy.
Dlatego, gdy się sprowadziliśmy, zapoznaliśmy się z najbliższymi sąsiadami. Na naszym piętrze mieszkają kolejno: starsze małżeństwo, 2 pary młodych rodziców z małymi dziećmi oraz małżeństwo z nastoletnimi dziećmi.
Tuż nad nami mieszkała sąsiadka ze swoim partnerem — Kasia i Robert. Ucieszyłam się, bo byli w podobnym wieku, co my, oboje ok. trzydziestki, więc mieliśmy dużo wspólnego. Ucieszyłam się też, że w razie potrzeby będzie kogo poprosić o pomoc, np. gdy zabraknie mi cukru. Z tą sąsiadką zakolegowałyśmy się i od czasu do czasu odwiedzałyśmy się na kawkę. Mój mąż również zakumplował się z jej facetem.

Pewnego dnia Kasia zapukała do moich drzwi — nie zdziwiłam się, bo jak wspomniałam, Kasia często mnie odwiedzała. Niestety tego dnia miała mi do przekazania złe wieści! Okazało się, że właśnie rozstała się ze swoim facetem!
Myślałam, że chce mi się pożalić, więc zaczęłam ją pocieszać, że może wszystko będzie dobrze i może jeszcze jakoś się dogadają. Jej jednak chodziło zupełnie o coś innego! Byłam w szoku, gdy dowiedziałam się, co miała mi do przekazania!
Byłam w szoku, o co mnie poprosiła!
Okazało się, że Kasia wcale nie chciała się wygadać i wcale nie rozpaczała po rozstaniu z Robertem!
Gośka, daj spokój! Ja się cieszę, że my się rozstaliśmy! W końcu! Wreszcie jestem wolna! Między nami już od dawna nie było pasji ani chemii i my zachowywaliśmy się jak stare dobre małżeństwo!
- tłumaczyła mi.
W takim razie, co mogło chodzić? Okazało się, że moja sąsiadka w związku z rozstaniem miała do mnie bardzo dziwną prośbę.
Wiesz Gosiu, ja teraz muszę sobie odbić ten czas, kiedy byłam w związku i zamierzam w końcu korzystać z życia. Dlatego chciałam cię uprzedzić, że w najbliższym czasie będę zapraszać do siebie gości i może być u mnie trochę głośno... Chciałam cię tylko uprzedzić, żebyś się nie zdziwiła, nie niepokoiła i nie wzywała żadnych służb!
- powiedziała.
A mnie zatkało! Miałam ją za dziewczynę na poziomie, a tu coś takiego! Nie wiem, co mam o tym myśleć! I przede wszystkim, czy mam wyrazić zgodę na jej prośbę! Aż strach się bać, co ona zamierza!
Gosia, sąsiadka Kaśki