„Gdy powiedzieliśmy Teresie o tym, że na stałe wyjeżdżamy do Hiszpanii, moja teściowa urządziła nam największą awanturę na świecie. Nie rozumie, że chcemy, aby nasze dzieci od małego poznawały świat. Jest przerażona, że nie będzie miała kontaktu z wnukami i ani myśli, by do nas przyjechać".
Publikujemy list naszej Czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Zagranica otwiera nowe możliwości
Zawsze myślałam, że jak wyjedziemy za granicę to będziemy mieli więcej możliwości na lepszy zarobek, a nasze dzieci będą od małego uczyły się języka i poznawały nową kulturę. Ja sama jestem doświadczonym marketingowcem, a mój mąż tworzy strony internetowe. Pracę możemy wykonywać z każdego zakątka świata.

Niestety na drodze do naszego szczęścia od kilku dni stoi teściowa, która jest rozżalona i męczy mojego męża.
Po co wam jakieś wyjazdy? Tutaj nie znajdziesz pracy? Nie po to Cię wychowywałam sama przez tyle lat, żebyś mnie zostawił teraz. Niech ta Twoja żoneczka wyjeżdża.
Gdy usłyszałam te słowa, to nie ukrywam, bardzo mnie zabolały. Poczułam się jakby wszystko to, co budowałyśmy w naszych relacjach runęło jak domek z kart.
Konflikt teściowa - synowa
Próbowałam rozmawiać i wymyślać nowe możliwości:
Mamo, za kilka miesięcy możesz z nami zamieszkać. Wcześniej przecież możesz do nas przylecieć na kilka dni, a nawet tygodni. Dzieciaki będą przeszcześliwe.
Te słowa jeszcze bardziej ją zdenerwowały. Zarzuciła mi, że całe życie mieszka w Polsce i, że na pewno celowo chcę ją pozbawić kontaktu z wnukami. Prawda jest całkowicie inna. Kocham moją teściową i nawet rozumiem, że boi się, że straci kontakt z synem, wnukami.

Jak przekonać ją do używania technologii - telefonu, internetu? Dzięki temu chyba da radę przez kilka miesięcy. Całkowicie się broni i w ogóle nie porusza tematu założenia chociażby Messengera. A szkoda. Bo moglibyśmy rozmawiać dzień i noc.
Dziś znów teściowa zadzwoniła do męża i powiedziała płaczącym głosem:
Jeśli wyjedziecie, to nie chcę Was znać.
Te słowa padły jak złe zaklęcie. Zamurowało nas. Mimo to, już za tydzień wylatujemy całą rodziną do nowego domu. Nie wiemy, co zrobić, aby teściowa nam wybaczyła i jednocześnie zrozumiała, że życie z dala od rodzinnego domu to nie jest nic złego.
Załamana synowa