Kobieta po 36. urodzinach przestała rozpaczać nad wiekiem. Zapisała się na kurs tańca i zaczęła podróżować

Kobieta po 36. urodzinach przestała rozpaczać nad wiekiem. Zapisała się na kurs tańca i zaczęła podróżować

Kobieta po 36. urodzinach przestała rozpaczać nad wiekiem. Zapisała się na kurs tańca i zaczęła podróżować

Canva.com

„Miałam 36 lat, a każde spojrzenie w lustro przywoływało we mnie fale smutku i niezadowolenia. Czułam, że mój czas minął, że życie osunęło się gdzieś między codziennymi obowiązkami a niezrealizowanymi marzeniami. W duszy nosiłam ciężar niewykorzystanych szans".

Reklama

Publikujemy list naszej Czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Kiedy powiem sobie dość

Godzinami rozpaczałam nad swoim marnym losem. Ale gdy znów zobaczyłam, jak pojawiają się kolejne siwe włosy i zmarszczki, to poczułam, że czas coś ze sobą zrobić. Postanowiłam odnaleźć swoje prawdziwe ja i zacząć żyć w pełni. Wtedy, gdy siedziałam w łazience wydawało się to bardzo nierealne, ale... Zaczęłam od małych kroków - zapisując się na kurs tańca, który zawsze mnie fascynował, ale którego nigdy nie miałam odwagi spróbować.

Reklama

Taniec otworzył mnie na nowe doznania

Tańczenie sprawiało mi nie tylko ogromną frajdę, ale też otworzyło przede mną nowy świat pełen energii i pasji. Czas spędzony na sali tanecznej stał się doskonałą ucieczką od codzienności i przypomnieniem o tym, że wciąż żyje. Ale teraz tak naprawdę bez stresu, codziennych łez i bólu.

Uśmiechnięta brunetka w niebieskiej koszuli pozuje na zielonym tle Canva.com

Reklama

Chciałam żyć jeszcze bardziej i dlatego zaczęłam podróżować. Wyjazdy pomogły mi spojrzeć na siebie w nowy sposób - jak na silną, niezależną kobietę gotową na nowe wyzwania. Zrozumiałam, że to nie wiek definiuje nasze życie, ale nasza wewnętrzna determinacja i pasja. Zaczęłam cenić siebie i właśnie wtedy los sprawił, że poznałam kogoś wyjątkowego.

Reklama

Niezwykłe spotkanie, które odmieniło moje życie

W trakcie jednej z eskapad poznałam przystojnego Daniela. Podczas wspólnych rozmów i spacerów, zaczęłam rozumieć, że kobiecość to nie tylko wygląd, ale przede wszystkim pewność siebie, delikatność i umiejętność okazywania emocji.

Reklama

Daniel nauczył mnie tego, że muszę pokochać siebie nawet ze zmarszczkami. Przez tydzień co noc tańczyliśmy pod gwiazdami, za dnia eksplorowaliśmy nowe miejsca. A gdy już kończyły się nasze wakacje, to postanowiliśmy, że wrócimy do Polski i zamieszkamy razem. Wiem, że to może głupie, że za szybko, ale zakochałam się bez pamięci. Nie wyobrażałam sobie ani chwili bez Daniela i jego cudownych dłoni, czy serdecznego uśmiechu.

Reklama

Od tamtej pory minęło kilkanaście miesięcy i wiecie co? Jestem jeszcze bardziej szczęśliwa, bo już za tydzień zostanę żoną najwspanialszego człowieka na świecie. Przed nami wszystko, co dobre i mam nadzieję, że tak będzie do końca naszych dni.

Zakochana Ania

Źródło: Kristin Callahan/Shutterstock/Rex Features/East News
Reklama
Reklama