"Nie da się ukryć, że praca jest w naszym życiu bardzo ważna i pełni istotną rolę. Przecież pracujemy przez większość część swojego życia od 20, czy 25 lat aż do ponad 60 lat. Dlatego nie dziwne, że jest ważna również dla mnie. Może rzeczywiście czasem przesadzam, bo pracuję na dwa etaty, ale mam wielką nadzieję, że dzięki temu osiągnę w życiu ogromny sukces".
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Praca zawsze była dla mnie ważna
Już od razu po studiach bardzo mocno zafiksowałem się na punkcie zrobienia ogromnej kariery. Wychodziłem z założenia, że ciężka praca doprowadzi mnie do ogromnego sukcesu. Wizualizowałem sobie pewne rzeczy: na przykład to, że mam swoje mieszkanie, wchodzę do swojego własnego 40-metrowego lokalu i patrzę na to, jakie to wszystko jest piękne. Albo z drugiej strony kupuje swoje pierwsze auto, ale nie byle jakie, tylko fajny samochód taki naprawdę z prawdziwego zdarzenia.
Myślałem też o tym, jak wyjeżdżałem na wakacje i świat nie ma dla mnie tajemnic. Nie tylko świat Europy, ale cały świat. Latam sobie na wakacje do Dubaju i zażywam tamtejszych rozrywek.
Nie da się jednak ukryć, że wiadomo, żeby osiągnąć sukces, trzeba sobie to wypracować i te właśnie słowa były dla mnie kluczowe. To był mój drogowskaz, którym wciąż podążałem i nadal podążam.

Pracuję na dwa etaty 16 godzin dziennie
Skończyłem studia na Uniwersytecie Warszawskim — Marketing i Zarządzanie i szybko dostałem szansę i zostałem zatrudniony w jednej z dużych firm. Od razu zaproponowano pensję w wysokości 4,5 tysięcy złotych miesięcznie i naprawdę byłem zadowolony. Wiadomo jednak, że trzeba było opłacić wynajem w Warszawie, rachunki, jedzenie i różne takie rzeczy, więc do końca miesiąca zostawało mi nawet przy bardzo oszczędnym życiu, jakieś tysiąc złotych. Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że odkładając 1 tysiąc miesięcznie, nie da się dużo zaoszczędzić. Szybko więc znalazłem sobie pracę jako freelancer w jednej z firm, gdzie mogłem sobie pracować wtedy, kiedy mam czas.
Zaczynałem pracę w korporacji o 7 i kończyłem o 15. A w drugiej pracowałem od 16 do nawet czasem 24:00. Pierwsze miesiące były naprawdę okropne i ledwo dawałem sobie radę, ale hektolitry kawy pomagały, a na dodatek lubiłem tę pracę i dawałem sobie radę. Po kilku miesięcy mój organizm się przyzwyczaił do wysokich obrotów i nawet jakoś dawałem sobie radę. Co więcej, pracę wykonywałem na naprawdę dobrym poziomie.
Zrozumcie, zanim mnie ocenicie, ja planuje tak tylko przez kilka lat, żeby wyrobić chociaż na część mieszkania, żeby tak dużo nie brać kredytu i mieć łatwiejszą przyszłość. Poza tym, jeśli dostanę awans w pracy, to wybiorę jakieś lepsze rozwiązanie.
Tak bardzo chciałbym osiągnąć coś w życiu, spełnić swoje marzenia i być w życiu kimś ważnym. Mam nadzieję, że moja ciężka praca popłaci i za kilka lat nie będę musiał tak ciężko pracować. Wiem, że teraz cierpi na tym moje życie prywatne, ale coś za coś.
Ciężka praca na pewno popłaca.
Jarek