"Oczywiście, że nie konsultowałam tego z mężem. No bez przesady. Przecież to nie tatuaż. Kiedy trwała mu się znudzi, to włosy może zawsze obciąć. Teraz co drugi dzieciak lata z trwałą i nikt nie ma z tym problemu. Czasy są inne niż kiedyś. Nasze pociechy chcą o sobie decydować, a ja uważam, że dziesięciolatek ma już do tego pełne prawo. Przyszłam z synem od fryzjera, a mąż jak go zobaczył, jak się na mnie wydarł. Obraził się na amen. I twierdzi, że nieodpowiedzialna ze mnie matka. Muszę mu udowodnić, że się myli".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Czasy mamy inne
Młodzież nam jakoś szybciej dojrzewa. Teraz nikogo nie dziwi trzynastolatka w kusym stroju, spacerująca po mieście. Nawet w szkołach już mają do tego inne podejście.
W naszej przynajmniej jest tak, że nikt dzieciom nie mówi, jak mają się ubierać. Wiadomo, że trzeba zachować granice przyzwoitości, ale jeśli uczennica przyjdzie na lekcje ze zrobionymi paznokciami, albo z delikatnym makijażem, nikt się nie czepia.
Mój syn już dawno prosił o zmianę fryzury. Ja widziałam, że chłopcy w jego wieku, nie tylko z jego klasy, mocno z tymi fryzurami kombinują. Najpierw chciał dredy. Ale to włosy musiałby mieć dużo dłuższe, a poza tym później nadawałaby się tylko do ścięcia.
Potem mówił o trwałej
Bo Błażej ma i Jacek też i kolejnych dwóch chłopców zapuszcza włosy, żeby sobie je skręcić. Chciał mieć dłuższe? Kupiłam gumki, żeby mu do oczu nie wchodziły. Już wtedy mąż trochę marudził, ale twierdził, że synowi się znudzi i sam będzie chciał obciąć, bo jednak z długimi włosami jest sporo zachodu.
No ale nie chciał. Wytrwale je zapuszczał i tylko ja wiedziałam w jakim celu. Z mężem o tym nie rozmawialiśmy, bo on lubi synowi, wszystkiego zabraniać. Postanowiłam więc, że w tym przypadku zadecyduję sama.
Zresztą on ma już 10 lat. Moim zdaniem ma pełne prawo decydować o swoim ciele i w ogóle o sobie.
Poszliśmy do fryzjera
Spędziliśmy tam prawie 3 godziny, ale moim zdaniem naprawdę było warto. Nawet sama fryzjerka powiedziała, że synowi bardzo pasuje taki fryz. Ja uważam tak samo. Chłopak wygląda fenomenalnie.
Zadowolony leciał jak na skrzydłach do domu, żeby pokazać się tacie. A ten jak się wydarł, jak to go zobaczył! Nie na niego wprawdzie. To mi się dostało.
BO jak ja mogłam to dziecku zrobić, bez konsultacji z nim. Bo przecież tak nie wypada, bo ile on ma lat. A poza tym przez takie zabiegi na włosach, to zanim on skończy trzydziestkę, to mu cała czupryna z głowy wypadnie. No po prostu same negatywy. Nic pozytywnego nie znalazł.
Nasz dziesięciolatek od razu stracił tę całą radość i pobiegł do swojego pokoju.
Nie rozumiem, jak mógł odebrać dziecku radość ze spełnionego marzenia. Co to takiego, trwała? Nic wielkiego przecież. W tych czasach to zupełnie naturalne, że chłopcy noszą takie fryzury. A mąż twierdzi, że ja oszalałam i oczywiście się do mnie nie odzywa.
Kazał nawet ściąć synowi włosy, ale na pewno na to nie pozwolę. No bo to ja mam rację, prawda?
Mariola
