"Nie ukrywam, że wiedzie nam się nawet dobrze jak na polskie warunki i faktycznie możemy pozwolić sobie na wakacje zagraniczne czy kursy dodatkowe dla naszych dzieci, ale nie chciałabym mówić znajomym, gdzie pracuje mój mąż, bo bardzo się tego wstydzę. Niby nic takiego, ale lepiej się nie chwalić."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Żadna praca nie hańbi?
Dominik jest osobą ambitną i umie wykonywać pracę, która jest mu zlecona i spisuje się najlepiej jak potrafi i bardzo często otrzymuje pochwały od osób, które są nad nim. Jest typowym zadaniowcem, ale nic więcej. Nie ma swoistego polotu i wydaje mi się, że nie sprawdziłby się w pracy, gdzie trzeba wykorzystać swoją wyobraźnię, dlatego idzie na łatwiznę i zawsze wybiera proste prace fizyczne, a jest mężczyzną po studiach!
Nie zarabia mało, bo faktycznie jest to trochę większa kwota niż średnia krajowa, ale i tak nigdy nie powiem koleżankom, gdzie pracuje mój mąż, ponieważ spaliłabym się ze wstydu. W naszej paczce jest lekarz, informatyk, sprzedawcy samochodów a do tego KIEROWCA ŚMIECIARKI.

Mąż ucieka ode mnie...
Gdy na początku naszych randek, słyszałam, czym się zajmuje, to myślałam, że to jest żart, ale szybko Dominik naprostował sytuację i faktycznie przyznał, że to jest jego droga zawodowa, którą lubi. Ciągle nie mogłam wyobrazić sobie, że w gruncie rzeczy fajny, sympatyczny i ogarnięty chłopak wybrał sobie taką ścieżkę zawodową. Lata mijały, a ja nie mogłam się przekonać do tego, czym zajmuje się mój chłopak, późniejszy narzeczony i mąż. Regularnie sprzedaję mojej rodzinie bajeczkę o tym, że mój mąż jest kierowcą, ale nie zdradzam, gdzie dokładnie jeździ. Po co im to wiedzieć?
Nie tylko nie wiedziałam, jak powiedzieć koleżankom o tym, gdzie pracuje mój mąż, ale nie chciałam też zwierzać się rodzicom, bo wiedziałam, że będą mieli z niego ubaw po pachy. Koleżankom mówię, że Dominik jest po prostu kierowcą w jakimś zakładzie i musi pilnować paru spraw, dlatego jest tak zajęty w ciągu dnia.
Oczywiście, że żadna praca nie hańbi i powinno się mieć szacunek do każdej osoby, ale jakoś dziwnie się czuje w takiej sytuacji i wolałbym naprawdę nikomu o tym nie mówić.
Marzena