"Wiele osób twierdzi, że w pewnym wieku już nie wypada i kochać to można tylko w młodości. Ja jestem zupełnie innego zdania. Wiek nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Jeśli ktoś chce, to może zakochać się nawet po 80. i ja jestem na to doskonałym przykładem. Nie ukrywam, że chciałam spędzić kilka magicznych chwil z moim ukochanym, ale nie sądziłam, że jak dam mu pewny specyfik, to wszystko skończy się w taki sposób. Jeszcze trochę, a narobiłabym samej szkody".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Zakochałam się po 80.
Wiele osób uważa, że miłość, namiętność i te wszystkie rzeczy należą do młodych ludzi, a w pewnym wieku nie wypada już się zakochać. Przez długi czas ja sama też tak myślałam. Byłam przekonana o tym, że skoro mój mąż zmarł już 10 lat temu, to ja nie mam już prawa do tego, żeby jeszcze kiedyś się zakochać.
Przez trzy lata sama siedziałam w domu. Córka i wnuki się nie interesowali i nawet by nie zauważyli, jakby coś mi się stało. Nie chciałam tak żyć, nie chciałam już do końca swoich dni być samotną kobietą, która cierpi z tego powodu, że jest sama.
W końcu wzięłam sprawy w swoje ręce i zapisałam się do klubu seniora. Początkowo miałem pewne opory przed tym, jak mi tak będzie, ale wkrótce potem okazało się, że to była doskonała decyzja. Potrafiłam nieźle rozruszać tam towarzystwo czy to piosenką, czy zabawnym żartem. To pewnie dlatego panowie aż tak bardzo zwracali na mnie uwagę, a ja w końcu niczym małolata zakochałam się bez pamięci. Józio okazał się mężczyzną mojego życia, przy którym moje serce zabiło znacznie mocniej.

Józio to mężczyzna mojego życia
Szybko okazało się, że Józef to moja bratnia dusza. Zakochaliśmy się w sobie bez pamięci i nie ukrywam, że ta miłość to coś najpiękniejszego, co mnie w życiu spotkało. Często spędzaliśmy z Józiem czas — chodziliśmy do restauracji, kawiarni, czy na basen i naprawdę świetnie się ze sobą dogadywaliśmy. Nie da się więc ukryć, że nasz związek się rozwinął.
Czuję do Józia taką prawdziwą miłość i namiętność, jak za młodych lat, dlatego postanowiłam go zaprosić do mojego domku drewnianego na wsi. Zorganizowałam to tak romantycznie jak kiedyś i kupiłam nawet takie niebieskie tabletki, gdyby nas poniosło. Ja wiem, że mam 85 lat, a Józio 71, ale dlaczego mam odmawiać sobie miłości. Nie ukrywam, że ja też chciałam sprawdzić, jak to będzie z nim w te sprawy. Józio już swoje lata ma, ale często sobie żartował nawet, że chciałby jeszcze kiedyś spróbować i wigor to on ma. Nie spodziewałam się, że to się jednak skończy w TAKI sposób.
Spotkaliśmy się u mnie i gdy zrobiło się gorąco, wrzuciłam mu na zapas trzy tabletki. Nie sądziłam jednak, że Józio złapie się za serce i zacznie głośno sapać. Musiałam aż wezwać pogotowie, bo tak mu z tych emocji ciśnienie skoczyło...
Na szczęście skończyło się tylko na tym, że w szpitalu dali mu leki na uspokojenie i jakieś inne i kazali odpoczywać. Na zawsze jednak zapamiętam te uśmiechy panów z pogotowia i pielęgniarzy. Co za wstyd.
Wiesława