"Jestem mocno rozczarowana postawą syna! Na krótko przed jego ślubem podarowaliśmy mu z mężem mieszkanie na własność... Miało być prezentem ślubnym i zapewnić lepszy start jego rodzinie. Lecz gdy synowa była w ciąży zagrożonej z bliźniakami i długo leżała w szpitalu, mój syn wykorzystał to mieszkanie do swoich celów. Żona nic o tym nie wie, lecz my straciliśmy do niego zaufanie! Dlatego chciałabym teraz zmienić swoją wolę i oddać schedę komu innemu... A nawet dwóm takim osobom. Tylko jak to zrobić..."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Zrobiliśmy darowiznę na syna przed jego ślubem
Mamy jednego syna, więc z mężem nawet nie zastanawialiśmy się, komu należy się mieszkanie po jednym z naszych rodziców... My mieliśmy swój dom, więc nie myśląc wiele, tamto drugie lokum przekazaliśmy Markowi w darowiźnie. Nawet nie było innych chętnych, żeby cokolwiek tu dywagować.
Do jego ślubu z Matyldą zostało wtedy pół roku. Młodzi szybko uwinęli się z remontem i wprowadzili na tydzień przed ślubem. Ależ byliśmy szczęśliwi! A jeszcze bardziej, gdy syn i synowa oświadczyli nam radosną wiadomość, że Matylda jest w ciąży. I to bliźniaczej! To był duży pozytywny szok.
Sama ciąża już nie była dla niej tak pozytywnym doświadczeniem... Dziewczyna strasznie dużo przeszła, żeby donosić te dzieci i dać im jak największą szansę dobry start. Koniec końców, po wielu tygodniach spędzonych w szpitalu, nieustannie pod kontrolą lekarzy, z powikłaniami, Matylda urodziła przez CC wcześniaki... chłopca i dziewczynkę.
Gdy ona leżała w szpitalnym łóżku i walczyła o zdrowie swoje i dzieci, troszczyliśmy się o nią, jak mogliśmy... Niestety, jej mąż bardziej zatroszczył się wtedy o siebie...

Gdy ciężarna synowa leżała w szpitalu, syn ją zdradzał
Pewnego razu na prośbę Matyldy, leżącej wciąż na oddziale, poszłam po coś do ich mieszkania (mam własny klucz). Mym oczom ujrzał się straszny widok... Syn był w nagich objęciach jakiejś wyfiokowanej lafiryndy! Jak on mógł! Wywaliłam ją za drzwi, krzyczałam i płakałam, a on zapewniał, że to jednorazowa historia...
Lecz mój mąż śledził naszego syna i okazało się, że niestety, ale sytuacja się powtarzała, i to nie raz. Straciliśmy do niego całkowicie zaufanie...
Od tamtych wydarzeń minęło pół roku, nasze wnuczęta opuściły już inkubatory i szpital, są w domu, a ja pomagam synowej w opiece. Jeszcze nie wiem, czy mam jej powiedzieć o wiarołomstwie jej męża, a mojego syna...
Nawet jeśli to przemilczę, to i tak mam wątpliwości, ile jeszcze przetrwa to małżeństwo. Ale jednego jestem pewna: nie chcę, żeby to mieszkanie było nadal jego własnością! Jeszcze gotów wyrzucić stamtąd Matyldę z dziećmi!
Zrobię wszystko, żeby cofnąć tę pochopną darowiznę i przepisać rodzinne mieszkanie na nasze wnuki. Nawet jeśli miałaby go zmusić, bo przepisał to sam w całości na mnie albo na dzieci! On nie zasłużył na taki dar...
Rozczarowana matka i babcia