"Gdy poznawałam się z Jarkiem, to dużo imprezowaliśmy i faktycznie spędzaliśmy czas w klubach i uwielbialiśmy tańczyć i poznawać nowych ludzi, ale gdy pobraliśmy się i na świecie pojawił się nasz syn, to automatycznie trochę zwolniliśmy, co dla mnie było czymś naturalnym, ale po czasie okazało się, że dla mojego męża nie do końca".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Życie nocne vs. rodzinne
Wiem, że w pewnym momencie życia mężczyźni przechodzą kryzys wieku średniego, ale nie przypuszczałam, że u mojego Jarka pojawi się on tak szybko, bo zaledwie po siedmiu latach małżeństwa, gdy mój mąż nie ma przecież nawet czterdziestki. Co ciekawe, uważam, że nasza relacja jest fajna i jako para dogadujemy się świetnie i tak samo zresztą jako rodzice i nie mamy regularnych kłótni, które mogłyby doprowadzić do tego, że chce się uciekać z domu, dlatego tym bardziej nie rozumiem tego, co aktualnie dzieje się w naszym życiu i tego, że Jarek od jakiegoś czasu zaczął znów wychodzić na imprezy i tłumaczy to w sposób bardzo absurdalny i myśli chyba, że ja się na to nabiorę.

Mąż myśli, że jestem naiwna?
Mianowicie mój mąż od kilkunastu tygodni wychodzi do klubu, czasem zdarza mu się w piątek i w sobotę, ponieważ chce zostawić DJ-em i uważa, że tylko w klubie będzie w stanie nauczyć się zachowania didżejskiego i przy okazji osłucha się z repertuarem, który chciałby w przyszłości grać. Poważnie?!
Ja rozumiem, że choć płeć piękna wydaje się niektórym naiwna, ale no bez przesady, że ja uwierzę w taką bajeczkę o rozwijaniu swoich pasji i chęci zostanie didżejem. Żadnego sprzętu djskiego w domu nie znalazłam, a nie jest to rzecz, która zmieściłaby się w szufladzie biurka, dlatego uważam, że Jarek mocno przegina i sądzi, że ja będę w stanie łyknąć te wszystkie kłamstwa podczas gdy on świetnie bawi się nie wiadomo z kim na imprezie.
Kilka razy oczywiście pokazywał mi wygodne dla siebie nagrania, na których widzę go stojącego za konsolą djską, ale to przecież każdy może sobie tak wejść i poprosić o zdjęcie i to nie musi mieć związku z tym, że ktoś uczy się grać.
Nie podoba mi się to, bo czuję, że jestem oszukiwana i przede wszystkim zaniedbana, a nie jesteśmy starymi ludźmi, tylko trochę po trzydziestce i wiele rzeczy moglibyśmy jeszcze robić wspólnie, a przede wszystkim spędzać razem czas albo we trójkę, bo nie zapominajmy, że na świecie jest nasze dziecko, które także wymaga opieki i przede wszystkim uwagi.