"Kilka miesięcy temu urodziłam pierwsze dziecko. Moim zdaniem córeczka jest śliczna i niczego jej nie brakuje. Inaczej uważa jednak teściowa, która cały czas doszukuje się u niej jakichś wad. Czy to normalne, że przy każdym spotkaniu ją punktuje?"
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Kilka miesięcy temu urodziłam córeczkę
Klara to moje pierwsze dziecko. Jest bardzo do mnie podobna, to fakt. Na próżno szukać w niej podobieństwa do mojego męża, choć wielokrotnie próbowaliśmy. Patrykowi to nie przeszkadza. Cieszy się, że ma w domu dwie ślicznotki i wie, że jego córcia będzie w przyszłości piękną kobietą. Ja sama mam dość wysokie mniemanie o sobie. Nigdy nie miałam kompleksów i wiem, że dobrze wyglądam.
Cieszę się, że dziecko jest do mnie podobne, ale najważniejsze jest dla mnie to, że Klara jest po prostu zdrowa i silna. Świetnie się rozwija, ma już osiem miesięcy i staje na nóżki. To niesamowite, jak szybko takie dzieci się rozwijają. Teściowa jednak, kiedy do nas przychodzi, w ogóle nie zwraca uwagi na to, co nowego potrafi jej wnuczka. Interesuje ją tylko wygląd dziecka. To chore!

Teściowa doszukuje się u niej wad
Zaskakuje mnie to, że teściowa nieustannie doszukuje się wad w wyglądzie mojej małej córeczki. Cały czas podkreśla, że ma krzywy nos, odstające uszy, a w ogóle to jest gruba. Przy każdym spotkaniu znajduje coś innego. Ile można? Przecież to jest chore. Dziewczynka ma dopiero kilka miesięcy, a już doszukuje się u niej wad. Im będzie starsza, tym będzie coraz gorzej. Boję się, że przez to moje dziecko nabawi się kompleksów. Już zwracałam teściowej uwagę, żeby tego nie robiła, że jest znacznie więcej lepszym tematów do rozmów, niż wygląd dziecka. Może zwrócić uwagę na jej umiejętności. Do tej kobiety jednak nic nie dociera. Jej zdaniem, nie robi niczego złego i nie może się powstrzymać, żeby dowalić kolejnym głupim tekstem.
O co chodzi tej kobiecie?
Próbowałam zrozumieć, o co chodzi mojej teściowej. Przecież dziecko jest naprawdę ładne, zdrowe i dobrze się rozwija. Czego chcieć więcej? W końcu doszłam do wniosku, że chodzi o to, że Klara nie jest podobna do mojego męża, a jej syna. Ona chyba myśli, że to po prostu nie jest jego dziecko! To straszne, ale prawdziwe.
Nie wiem, co zrobić w obecnej sytuacji. Czy w ogóle nie zapraszać już teściowej do naszego domu? Spotkanie są nieuniknione, więc najlepiej by było, gdyby po prostu przestała komentować wygląd mojego dziecka.
Zdziwiona Matka