"Uważam, że szczęście można odnaleźć w każdym momencie swojego życia. Zupełnie z przypadku zakochałam się w koledze mojego syna. Dzieli nas trzydzieści lat, ale czy wiek to jakiś problem? Dla mnie nie, a dla moich bliskich tak. Wszyscy mnie teraz krytykują".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Zakochałam się w koledze syna
Wzięłam rozwód ze swoim mężem już ponad pięć lat temu. Nie byliśmy dobrze dobrani. Nasz związek był stabilny, mogliśmy na siebie liczyć, ale poza przyjaźnią nic nas nie łączyło. To trochę przykre, bo byliśmy przyjaciółmi, ale musiałam to zakończyć. Niestety, nie na tym polega życie, aby męczyć się w małżeństwie bez iskier. W końcu odważyłam się wziąć rozwód i dziś tego nie żałuję. Wiem, że podjęłam słuszną decyzję, choć wtedy wahałam się, czy dobrze robię.
W pewnym momencie nie wiedziałam już, czy uda mi się znaleźć odpowiedniego dla siebie partnera. Aż na mojej drodze stanął Marcin. Ja mam pięćdziesiąt lat, a on dwadzieścia. Jest kolegą mojego syna ze studiów. Poznałam go podczas odwiedzin w naszym domu. Od razu wpadł mi w oko. To prawdziwy przystojniak. Oczywiście początkowo nie sądziłam, że może zwrócić na mnie uwagę. W żartach kiedyś zaprosił mnie na drinka, a je przyjęłam zaproszenie. Tak rozpoczął się nasz owocny związek.

Wszyscy mają z tym problem
Dziś nie wyobrażam sobie wieczoru bez Marcina. Wszystko robimy razem. Łączy nas niesamowita więź. Nie tylko wspaniale się nam rozmawia, ale też doskonale się razem bawimy. W końcu odżyłam! Zaczęłam podróżować, zwiedzać świat. A chemia, która między nami jest, to coś niesamowitego. Cały czas między nami iskrzy. Tego szukałam w związku.
Niestety, wszyscy mają problem z tym, że związałam się z trzydzieści lat młodszym facetem. Ja nie widzę tej różnicy wieku. Mam wrażenie, że dla Marcina to też żaden problem. Często mi o tym mówi.
Ja chcę być tylko szczęśliwa
Wszyscy wokół mówią, że chłopak chce mnie wykorzystać i zależy mu na wygodnym życiu, a kiedy pozna młodszą i ładniejszą to w końcu mnie zostawi. Syn ma do mnie najwięcej pretensji. Cały czas mi powtarza, że Marcin to babiarz, a ja będę żałować swojej decyzji. Pokłócił się z kolegą i teraz w ogóle ze sobą nie rozmawiają.
Nie chcę wierzyć w to, co mówi mój syn. Mam wrażenie, że robi to, bo jest zazdrosny i nie może pogodzić się z tym, że mam faceta, który jest w jego wieku.
Zakochana Pięćdziesiątka