"Zawsze byliśmy ze sobą blisko. To taka przyjaźń jeszcze od piaskownicy i to dosłownie, bo tam właśnie się poznaliśmy. Gdyby nie wyjścia z mamą na plac zabaw, raczej nie byłoby szans na naszą przyjaźń, bo chodziliśmy do innych szkół i przedszkoli. Nasi rodzice zawsze mówili, że jesteśmy jak takie dwie przylepy. Nie rozstawaliśmy się prawie. Często zostawaliśmy u siebie na noc i wyjeżdżaliśmy razem na wakacje. Od pół roku mam chłopaka i nie mam już tyle czasu dla przyjaciela, ale on mówił, że to rozumie. Niestety ostatnio naprawdę dziwnie się zachowuje. Co to może znaczyć?"
*Publikujemy list od naszej czytelniczki.
Zawsze byliśmy nierozłączni
Mam wrażenie, że przyjaźnimy się od zawsze. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w piaskownicy, na jednym z miejskich placów zabaw i gdyby nie to, pewnie nie mielibyśmy szansy się poznać, bo chodziliśmy do innych przedszkoli i szkół.
Nasze mamy też bardzo się polubiły, to też widywaliśmy się naprawdę często. Czasami ja zostawałam u niego na noc, innym razem on u mnie.
Byliśmy nierozłączni, nie potrzebowaliśmy tak naprawdę innych przyjaciół czy w ogóle innych ludzi wokół, wystarczaliśmy sobie nawzajem.
Ale tak było do momentu, aż nie znalazłam sobie partnera.
Wtedy wszystko się zmieniło
Wielokrotnie rozmawiałam z przyjacielem o tym, jak to będzie, gdy któreś z nas znajdzie sobie drugą połówkę. Wydawało mi się, że ustaliliśmy wszystkie zasady i że to oczywiste, że żadne z nas nie będzie robiło żadnych dram.
To oczywiste, że teraz spędzam więcej czasu z partnerem i dla przyjaciela mam go mniej, ale dalej jest w moim sercu, bo przecież nic się dla mnie w tej naszej relacji nie zmieniło.
On jednak zaczął być zazdrosny o mojego chłopaka, co najpierw okazywał, po prostu się obrażając, ale później już zaczął mówić o tym wprost.
canva.com
Nigdy, nic między nami nie było
I nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Owszem, pozwalałam mu się przytulić, zasypiałam czasem w jego objęciach, gdy oglądaliśmy film, ale ja nie widzę go u swojego boku jako mojego chłopaka i on doskonale o tym wiedział.
Za to mój przyjaciel powiedział mi wprost, że nie może patrzeć na to, jak obściskuję się z innym mężczyzną. Przecież to nie jest normalne, prawda? W przyjaźni nie ma zazdrości!
Mój chłopak twierdzi, że przyjaciel okłamuje mnie, że nic do mnie nie czuje i gra nieczysto. Jest przekonany, że gdybym tylko dała mu zielone światło, to chciałby ode mnie czegoś więcej.
Poza tym uważa, że poza tym, że nie było między nami bliskości, to i tak żyliśmy jak para.
Ja tak nie sądzę, zupełnie inaczej to odbierałam.
On mnie nie pociąga fizycznie. Intelektualnie być może tak, ale nigdy nie myślałam o nim jak o potencjalnym partnerze i naprawdę nie umiałabym tego zrobić.
Nie wiem, czy jest z tej sytuacji jakieś wyjście? Nie chcę stracić ani przyjaciela, ani chłopaka. Ale jeden i drugi krzywo na siebie patrzą, a ja jestem w samym środku całej tej farsy.
A co, jeśli mój przyjaciel naprawdę czuje do mnie coś więcej? Już wcześniej wyznawaliśmy sobie miłość, ale dla mnie to uczucie typowo przyjacielskie. NIC WIĘCEJ.
Martyna