"Trafili nam się wyjątkowo głośni plażowi sąsiedzi. Mimo parawanu słyszałam wszystko, co robili i o czym mówili. Jednak to, to już było dla mnie za wiele! Dziecko nie dość, że wykonało polecenie taty, to w dodatku za każdym razem wszystkim się głośno tym chwaliło! Jestem zażenowana takim zachowaniem! Czy ludzie naprawdę aż tak nie dbają o naturę i higienę?"
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Na długi weekend pojechałam z rodziną nad polskie morze
Tegoroczny sierpniowy długi weekend wypadł wyjątkowo korzystnie, dlatego i ja z rodzinką (mamy dwójkę dzieci w wieku 5 i 3 lata) postanowiłam zrobić sobie nieco dłuższy urlop i pojechać nad polskie morze. Wystarczyło wziąć 1 dzień urlopu, a mieliśmy aż 4 dni wolnego.
Pogoda dopisała, więc naprawdę nic więcej do szczęścia nam nie było trzeba — tylko leżeć na piasku, kąpać się w morzu i odpoczywać! A przynajmniej tak nam się wydawało!
Już wyjeżdżając z Warszawy i stojąc w długim korku w piątek wieczorem, zaczęłam żałować swojej decyzji, ale pocieszałam się, że gdy tylko dojedziemy na miejsce, ten koszmar się skończy. Niestety, gdy w końcu dojechaliśmy nad morze, było tylko gorzej!
Wyszliśmy na plażę wczesnym rankiem, a przynajmniej tak nam się wydawało, żeby zająć miejsce. Na ten pomysł wpadło tysiące innych osób i praktycznie wszystkie miejsca przy morzu były już zajęte. W dodatku na plaży królowały te słynne parawany. 2-osobowe rodziny niepotrzebnie zajmowały miejsce, które spokojnie mogłyby oddać 4 lub 5-osobowej rodzinie! Ale to nic!
Ostatecznie udało się nam jakoś wściubić i my też odgrodziliśmy się parawanem od wszystkich. Oczywiste jednak jest, że parawan nie odgradza od fal akustycznych...
Doskonale słyszałam, o czym rozmawiali nasi plażowi sąsiedzi. Każde słowo! Nie zagłuszał ich nawet szum morza, bo byli od niego głośniejsi! Wydawało mi się, że już nic gorszego mnie nie spotka, a wtedy usłyszałam to!
Tata kazał dziecku załatwić się w morzu! Co to za wychowanie?
Trafili nam się wyjątkowo niewychowani plażowi sąsiedzi. Również rodzice z dwójką dzieci. Rodzice cały dzień żłopali procentowe napoje gazowane, a dzieciom dawali tylko niezdrowe przekąski — chipsy, paluszki i krakersy — uwierzcie mi, to ich chrupanie było słychać bardzo dobrze.

Mama plażowiczka głośno komentowała każdą kąpiącą się w morzu kobietę — a to, że za gruba, a to, że jakaś kobieta ma już 70 lat i jak ona śmiała wskoczyć w bikini! Ale to wciąż nic!
W pewnym momencie dzieci tej rodzinki zaczęły się skarżyć, że potrzebują się załatwić. Wtedy tata plażowicz bez żadnej żenady kazał dziecku załatwić się w morzu!
Dziecko wykonało polecenie i to w dodatku kilka razy! Za każdy razem chłopiec wracał zadowolony z morza i obwieszczał całemu światu, że udało mu się załatwić do morza! A rodzice jeszcze głośno go za to chwali!
Co to za wychowanie? Jestem zażenowana! Czy naprawdę wszyscy to robią do morza? Czy nikt nie dba o naturę i higienę?
Załamana plażowiczka kochająca naturę