"Dopiero co się oświadczył, a już wyskoczył z taką propozycją, że przez chwilę nie wiedziałam, czy on to mówi do mnie, czy to jakiś żart... Ślub w listopadzie, a mój narzeczony chciałby, żebyśmy na miesiąc zrobili sobie przerwę... Zaniemówiłam. Lecz on stwierdził, że to mają być takie ostatnie wakacje, zanim zwiążemy się na resztę życia. Kawalerski survival... Nie wierzyłam własnym uszom. Co on planuje?"
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Po wspólnych wakacjach mój narzeczony zaproponował przerwę w związku
Z góry przepraszam, jeśli ten list będzie nieskładny, ale wciąż mnie trzęsie, jak sobie pomyślę o tej fantastycznej propozycji mojego faceta...
Jesteśmy narzeczeństwem od roku i szykujemy się do ślubu, który ma być w listopadzie. Już prawie wszystko gotowe...
Nawet do głowy mi nie przyszło, że między nami, to znaczy mną a Piotrkiem, coś miałoby wymagać poprawki... Dopiero co wróciliśmy z dwutygodniowych wakacji za granicą, opaleni i szczęśliwi.
Za dwa tygodnie wracam do pracy w szkole — jestem nauczycielką. Myślałam, że koniec sierpnia spędzimy jeszcze razem...
A tymczasem mój narzeczony pewnego wieczoru, po drinku, wyskoczył z propozycją, żebyśmy zrobili sobie na miesiąc przerwę w związku!!! Myślałam, że się przesłyszałam, ale okazało się, że on tak na poważnie!
Zdał sobie sprawę, że skoro resztę życia spędzimy razem, to teraz jest ostatni dzwonek na to, by samemu zaszaleć. Ot, taki kawalerski survival... Stwierdził, że dobrze nam to zrobi, bo upewnimy się w swojej decyzji o ślubie i potęsknimy, a to zawsze cementuje związek.
Nie wierzyłam własnym uszom. Co on planuje?
Szlag mnie trafił. Co to w ogóle za pomysł? Czy normalnie ludzie w normalnych związkach tak robią?
Gdy odzyskałam głos, zapytałam go, niby jak on to sobie wyobraża: że przez miesiąc będzie szukać przygód w ramionach innych, a potem ja mam go przyjąć z otwartymi ramionami z powrotem?
Ale mój Piotrek wypiera się, że to nie o to chodzi. On chce po prostu poimprezować z kolegami, jechać z nimi na tydzień pod namiot, myć się w zimnej wodzie i spać pod gołym niebem — wie przecież, że ja czegoś takiego nie znoszę...
A że jego kumpel ma na najbliższy miesiąc wolną chatę, to przeniesie się po prostu do niego. Będą grać w gry komputerowe i spać do 17:00. To będzie taki jego długi wieczór kawalerski...
Nie wiem, czy się na to zgodzić
Oniemiałam. Co za pomysł? Ale mój Piotruś stwierdził, że to ostatnia szansa poczuć się beztroskim chłopcem, zanim stanie się statecznym mężem i ojcem.
Wiem, że jeśli się na to nie zgodzę, to długo będzie miał do mnie żal... Choć kompletnie mi się to nie podoba... Nie wiedziałam, że z niego aż taki Piotruś Pan.
Co byście zrobili na moim miejscu?
Odstawiona na bok narzeczona