"Ten sam ojciec, ta sama matka, a dzieci jednak tak bardzo różne. Zawsze mnie to dziwiło. Moje różnią się nie tylko charakterem, ale też wyglądem. Czasami ludzie się śmieją, że jeden to chyba kuriera, a drugi listonosza. Ale ja mam dystans i traktuję to jako żart, trochę niesmaczny, ale jednak. Z młodszym synem nigdy nie miałam większych problemów. Ze starszym bywało również. Nigdy nie wiedziała, co mu w duszy gra, bo on generalnie nie mówił do mnie. Bardzo rzadko rozmawialiśmy, a jeśli już, to tylko o rzeczach mało znaczących. Przynajmniej dla mnie. On po prostu miał swój świat, ale wreszcie rozumiem, dlaczego tak było i zaczynam rozumieć też jego".
*Publikujemy list od naszej czytelniczki.
On zawsze był inny
Miałam wrażenie, że celowo robi mi na złość. Czasami miałam ochotę powiedzieć:
Jesteś starszy, odpuść.
Albo:
Masz więcej lat. Powinieneś wiedzieć lepiej i zrozumieć.
Nie dostałam od niego empatii. Nigdy. Gdy czułam się źle, młodszy syn przybiegał do mnie i pytał, czy zrobić mi herbatkę, choć nie miał jeszcze pojęcia, że nie zalewa jej się nieprzegotowaną kranówką. Starszy w tym czasie po prostu grał na komputerze albo oglądał telewizor i nawet nie przejął się moim staniem zdrowia.
Wydawało mi się, że mnie nie kocha
Trudno było mi z tą myślą, bo przecież robiłam dla niego wszystko. Ale on nigdy nie chciał się przytulić, nie patrzył mi w oczy w trakcie rozmowy i w ogóle prawie ze mną nie rozmawiał. Ewentualnie tylko o tych mało znaczących sprawach.
W pewnym momencie poczułam, że chyba kocham starszaka mniej niż młodszego syna. Sprawił, że też się od niego odsunęłam i nawet nie potrafiłam zaakceptować jego często dziwnych zachowań.
Na przykład kiedy działo się coś poważnego, on reagował na to śmiechem. Myślałam, że to brak szacunku z jego strony no i oczywiście empatii.
Wiele razy zadawałam sobie pytanie, dlaczego on jest taki dziwny. Dlaczego nie mogę do niego dotrzeć w żaden sposób i wszystko muszę mu tłumaczyć jak dziecku. Był już nastolatkiem, a zachowywał się gorzej niż jego o wiele lat młodszy brat.

W końcu znalazłam odpowiedź
Gdyby nie gruba na fb pewnie do dziś nie wiedziałabym, o co takę naprawdę chodzi. Ale pewnego wieczoru znalazłam wypowiedź matki, której syn był bardzo podobny w zachowaniach do mojego. Skontaktowałam się z nią, a ona powiedziała, że powinnam go zdiagnozować pod kątem autyzmu, bo podobno na to nigdy nie jest za późno.
Miesiąc później mieliśmy już diagnozę i orzeczenie i choć trudno było mi się z nią na początku pogodzić, to kiedy porozmawiałam ze specjalistą i przeczytałam kilka mądrych książek, zaakceptowałam obecny stan rzeczy.
Zaczęłam też bardziej rozumieć mojego syna i się z nim dogadywać. To wciąż nie jest super łatwe, ale myślę, że z czasem zrozumiem go jeszcze bardziej. I może jakoś nadrobimy ten stracony czas, gdy byliśmy od siebie tak bardzo daleko. Bardzo w to wierzę.
Katarzyna