"Zawsze lubiłam robić innym na przekór pod warunkiem, że wiedziałam, że nikogo tym nie krzywdzę, a z moich działań może dodatkowo wyniknąć coś dobrego. Ostatnio naprawdę myślę o sobie. Bo przecież nikt nie zadba o mnie tak bardzo, jak ja sama. Dlatego właśnie często zastanawiam się na tym, którą drogą pójść, by była dla mnie dobra. Niedawno miałam przed sobą naprawdę trudny wybór. Z różnych względów. To była decyzja, której nie dało się podjąć z dnia na dzień i musiałam ją dobrze przemyśleć. Wiedziałam, że jeśli coś zrobię, to moje relacje z bliskimi mogą się pogorszyć. Ale ja po prostu musiałam! To było silniejsze ode mnie. A później okazało się, że to naprawdę była dobra decyzja, bo ja dawno, albo nawet nigdy nie byłam aż tak bardzo szczęśliwa!"
*Publikujemy list od naszej czytelniczki.
Chodzę własnymi drogami
Zawsze tak było. Nie mam zbyt wielu przyjaciół, bo ludziom nie podoba się to, że czasem idę pod prąd. Oni wolą te łatwiejsze ścieżki, bez przeszkód. A ja kocham wyzwania a szczególnie te, które mogą przynieść mi jakąś większą satysfakcję.
Wychowałam się w domu dziecka. Mam pięcioro rodzeństwa, ale w dzieciństwie niestety zostałam z nimi rozdzielona. Po latach się odnaleźliśmy i często się widywaliśmy. Moja młodsza siostra nawet ze mną przez kilka lat mieszkała.
Zawsze mówiliśmy sobie, że nasza matka musiała być potworem, skoro nas oddała.
Nie szukaliśmy prawdy. Nie próbowaliśmy dowiadywać się, dlaczego tak się stało. Tak po prostu było nam łatwiej.
Aż pewnego dnia...
Zapukała do moich drzwi. Nie wiem, dlaczego akurat do mnie. Do dziś tego nie wiem. Ale zrobiła to.
Zaprosiłam ją do środka, choć miałam mieszane uczucia. Ale postanowiłam dać jej szansę. Gdy zaczęła mi opowiadać, jak wyglądało jej życie, jak nasz ojciec ją tłukł i ile razy się on nas bała, chyba zrozumiałam, że ten dom dziecka to jednak było dla nas najlepsze rozwiązanie.
Niestety moje rodzeństwo jest innego zdania. Mama zapytała, czy mogłabym podać jej adresy moich braci i sióstr. Ale przecież ja najpierw musiałam to z nimi skonsultować.
Wszyscy mieli do mnie żal, że w ogóle z nią rozmawiałam i powiedzieli, że odwrócą się ode mnie, jeżeli w dalszym ciągu będę utrzymywać z nią kontakt.
canva.com
Musiałam wybrać
A ten wybór naprawdę nie był łatwy. Ale po wielu nieprzespanych nocach uznałam, że nie mogę znów stracić mamy i chcę dać jej szansę.
Zabrałam ją na wakacje nad morze, gdzie wspaniale spędziłyśmy razem czas i jeszcze się do siebie zbliżyłyśmy.
Zawsze chciałam poczuć, jak to jest mieć mamę. To było wręcz moje marzenie. Nie chcę jej znów stracić, bo chyba nigdy nie byłam szczęśliwsza.
Jeśli moje rodzeństwo tego nie zaakceptuje, to trudno. Ale wierzę mocno w to, że kiedyś oni sami będą chcieli mieć z mamą kontakt. A wtedy to już będzie tak pięknie, że piękniej być po prostu nie może.
Ludziom trzeba dawać drugą szansę. Szczególnie gdy czujemy, że oni naprawdę na nią zasługują.
Hela