Kelnerka wymienia zachowania klientów, które irytują obsługę: pstrykanie palcami, gwizdanie i biegające dzieci

Kelnerka wymienia zachowania klientów, które irytują obsługę: pstrykanie palcami, gwizdanie i biegające dzieci

Kelnerka wymienia zachowania klientów, które irytują obsługę: pstrykanie palcami, gwizdanie i biegające dzieci

Canva

„Jestem kelnerką. Jeśli ktokolwiek, kto czyta moje wyznanie, kiedykolwiek miał okazję pracować w tym zawodzie, założę się, że przyzna mi rację. To szokujące, ile osób zachowuje się tak BURACKO, będąc w restauracji. Być może niektórych to zaskoczy — irytujące zachowania klientów mają niewiele wspólnego z napiwkami. Są zupełnie inne rzeczy, które działają obsłudze na nerwy jak mało co!”

Reklama

* Publikujemy list naszej czytelniczki.

To zachowania, które irytują każdego kelnera!

Najgorsze bywają osoby z grubym portfelem, które pstrykają na nas palcami, albo – co gorsza – gwiżdżą, zupełnie jakbyśmy byli ich sługami, a nie osobami, które wykonują taką, a nie inną pracę. Hola, hola! Czasy niewolnictwa już dawno zapisały się na kartach historii i bezpowrotnie odeszły w niepamięć. Czy nie można kulturalnie przywołać obsługi do stolika? Masakra!

Reklama

Nie znoszę też, kiedy klienci obwiniają kelnerów za to, że wybrana przez nich pozycja z karty była za ostra (a wystarczyło się przyjrzeć, że tuż obok jest narysowana papryczka wskazująca na pikantność potrawy) lub porcja jest ich zdaniem za mała. Przecież to nie ja przygotowuję to jedzenie. Ja dbam tylko o to, żeby donieść je jak najszybciej w całości i z uśmiechem na ustach.

Jednak niewiele rzeczy jest bardziej irytujących od biegających po restauracji dzieciaków. Halo, rodzice! To prosty przepis na katastrofę! My, kelnerzy, nosimy tutaj gorące zupy, kawy i herbaty! Chyba nie chcielibyście, żeby zawartość Waszej miski lub szklanki wylała się prosto na Wasze pociechy, zostawiając paskudne poparzenie, albo sos pomidorowy ze spaghetti wylądował na ich śnieżnobiałej stylizacji na specjalne okazje? Jeśli nie potraficie upilnować swoich dzieciaków, może lepszym pomysłem będzie zamówienie jedzenia na dowóz?

Reklama

Kelnerka w białej koszuli niosąca dwa talerze z potrawami Canva

Reklama

Tego lepiej unikać będąc w restauracji

Śmieszne jest też, gdy niektórzy klienci myślą, że kelnerzy w małym paluszku mają zasady wszystkich najmodniejszych diet. Skąd ja mam wiedzieć, czy zjedzenie polędwiczek w sosie grzybowym z kluskami śląskimi i kapustą będzie odpowiednie dla diety keto? Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia, bo nie jestem dietetykiem!

Reklama

Równie słabym zachowaniem jest ignorowanie obsługi. Wielokrotnie spotkałam się z sytuacją, gdy po podejściu do stolika zostałam totalnie olana, bo klienci kontynuowali rozmowę między sobą, traktując mnie jak powietrze. To co najmniej niezręczne!

Reklama

A skoro już mowa o niezręcznych zachowaniach, to muszę jeszcze wspomnieć o flirtowaniu przy stoliku. Niektórzy mężczyźni są bardzo nachalni! Aż mam dreszcze, kiedy mam zamknąć lokal, a przypadkowy facet, który chwilę temu mnie podrywał, mówi, że zaczeka, aż skończę i odwiezie mnie do domu. Równie przerażające są kobiety, które robią awanturę swoim partnerom za to, że chwilę temu się do nich uśmiechnęłam przy zbieraniu zamówienia. Dramat...

Nie oczekuję od nikogo wygórowanych napiwków czy szczególnego traktowania. Ale na litość boską! Traktujmy innych tak, jak chcielibyśmy sami być traktowani. Wtedy będzie nam się żyło o niebo lepiej.

Wkurzona kelnerka z Wrocławia

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama