„Najpierw przez kilkanaście miesięcy walczyłam o to, żeby tata, chociaż spróbował jakoś podnieść się z żałoby po mamie, co oczywiście się udało, ale pewne sprawy zaszły zdecydowanie za daleko. Nie mogę zaakceptować faktu, że mój ojciec ma dużo młodszą partnerkę. Prawie zemdlałam, gdy dowiedziałam się, ile ma lat. Wstyd przed rodziną, wstyd przed znajomymi no i mama zapewne przewraca się w grobie”.
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Nagła śmierć mamy wpędziła ojca w samotność
Utrata najważniejszej osoby w życiu jest tak traumatycznym przeżyciem, że nie da się tego opisać żadnymi słowami. Tym bardziej, gdy wszystko dzieje się nagle i człowiek nie miał nawet szansy, pożegnać się z tą drugą osobą, zamienić ostatniego słowa... Co innego jakby chorowała, bo wtedy miałabym w głowie tę myśl, że dzisiejsze spotkanie może być tym ostatnim.
Razem z tatą bardzo cierpieliśmy, ale z otchłani smutku pomagała nam wyjść jedna myśl, że trzeba iść dalej. Jak nie dla siebie, to dla mamy, bo ona na pewno właśnie tego by dla nas chciała. Powtarzałam to tacie, jak mantrę i zadziałało, ale nie tak, jakbym sobie tego życzyła.
Nie mam do ojca pretensji, że próbuje układać sobie życie na nowo, bo ma do tego święte prawo i tak też mu radziłam – znajdź kogoś, kto wypełni pustkę. To samo radziłabym mamie, gdyby znalazła się w podobnej sytuacji. Ja mam męża i dzieci, więc w domu zawsze ktoś na mnie czeka, natomiast na tatę nie czekał już nikt.
canva.com
Odnalazł szczęście u boku dużo młodszej kobiety
Przyznam szczerze, że kamień spadł mi z serca, gdy tata przyznał się do nawiązania znajomości z pewną kobietą. To było w marcu, ale wtedy o szczegóły nie wypytywałam, bo nie było takiej potrzeby, a też nie chciałam się zbytnio wtrącać. W końcu to życie dorosłego mężczyzny, który ma głowę na karku. Wiedziałam, że spotykają się mniej więcej od początku stycznia.
Nie wiem, co przyszło mi do głowy, ale w międzyczasie sama zaproponowałam, żeby przyszedł z tą kobietą na przyjęcie komunijne mojego młodszego syna. Wtedy też dowiedziałam się, ile lat ma sympatia mojego tatusia i o mało nie zemdlałam z wrażenia.
Mój ojciec ma 56 lat, ja mam 34, a jego wybranka, która w takim wypadku jest chyba moją macochą – 31... Jestem w stanie zrozumieć wiele rzeczy, ale tego jakoś zrozumieć nie potrafię, a co dopiero zaakceptować. Nie interesuje mnie to, że jest wykształconą kobietą, która dobrze zarabia i podobno nie chce wykorzystać dobrego serca mojego taty.
To jest niesmaczne i po prostu nie wypada, a już na pewno nie dojrzałemu mężczyźnie, który ma dorosłą córkę i kilkanaście miesięcy temu stracił żonę...
P.